Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
5 Niedziela Wielkanocna - 15 maja
15-05-2022 09:03 • Ks. Stanisław Rząsa

Znakiem rozpoznawczym wspólnoty uczniów Jezusa jest wzajemna miłość, na którą istnieje ogromne zapotrzebowanie w świecie. Jest to jednocześnie najważniejsze apostolstwo, jakie chrześcijanie mogą spełniać na świecie, i najlepsze świadectwo wiary. Nowe Prawo, które jako swoją ostatnią wolę Jezus daje w Wieczerniku, stanowi również znak jedności we wspólnocie wierzących. Jest nie tyle wynikiem poświęcenia się dla innych, co raczej najgłębszym pragnieniem serca i osobistym zyskiem dla kogoś, kto kocha. Każdy człowiek odnosi bowiem korzyść, gdy jest kochany. Jednak największą korzyść odnosi ten, kto kocha innych, dając im siebie, na wzór Jezusa.

Wsłuchani w słowo Boże pobudźmy nasze serca do wzajemnej miłości.

W dzisiejszą niedzielę powracamy do Wieczernika. Powracamy do wydarzeń, które miały miejsce tuż przed męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa. Możemy zauważyć, jak po wyjściu Judasza z Wieczernika zmienia się atmosfera, jak zmienia się klimat wśród tam przebywających. Jezus, przebywając na ziemi wśród swoich uczniów, pragnie im pozostawić bardzo ważne przykazanie: Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13, 34-35).

Trudne wezwanie, ale jakże autentyczne i w dalszym ciągu potrzebne. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Jednak patrząc na życie naszego Mistrza, musimy zauważyć, że nie tylko On sam dał nam to przykazanie, ale też sam poszedł jego drogą. W sposób szczególny dokonało się przez Jego śmierć na krzyżu: Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13). Tuż przed swoim pojmaniem, świadomy tego, kto Go wyda, kieruje do Judasza słowa pełne miłości: Przyjacielu, po coś przyszedł? (Mt 26, 50). W ten sposób swoim świadectwem, chce nam pokazać, że jest to prawdziwie nowe przykazanie. Nie jest ono jak prawa Starego Testamentu. Zachęca nas to przykazanie do miłości każdego, do miłości względem wszystkich ludzi.

Jednak, kiedy myślimy o życiu w duchu przykazania miłości, mogą rodzić się w nas różne wątpliwości. Możemy powiedziecie sobie: ja tak nie potrafię żyć. Może pojawiać się to zwłaszcza, kiedy mam okazywać miłość wobec ludzi obcych, ludzi, których nie potrafię zrozumieć, ludzi, którzy są dla mnie trudni, którzy mogli wyrządzić wobec mnie zło. Tymczasem musimy sobie uświadomić, że niewiele zmieni się w naszym życiu, dopóki nie zaczniemy tym przykazaniem prawdziwie żyć, dopóki ludzie żyjący obok nas nie będą widzieć, że żyjemy przykazaniem miłości. Będzie to dla nas również okazja do dawania świadectwa naszej wierze.

Papież Franciszek w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański mówił:

(...) Miłość jest miarą wiary, a wiara jest duszą miłości. Nie możemy już teraz oddzielać życia religijnego, pobożności od posługi dla braci, tych konkretnych braci, których spotykamy. Nie możemy już teraz oddzielać modlitwy, spotkania z Bogiem w sakramentach od słuchania bliźniego, bycia blisko jego życia, a szczególnie jego ran. Pamiętajcie o tym: miłość jest miarą wiary. Jak bardzo kochasz? I każdy sobie odpowiada. Jaka jest Twoja wiara? Moja wiara jest taka, jak miłuję. Wiara zaś jest duszą miłości. (...) I musimy zadać sobie pytanie, czy kiedy spotykamy jednego z tych braci, potrafimy w nim rozpoznać oblicze Boga: czy jesteśmy do tego zdolni?

Przykład takiego postępowania możemy zobaczyć w życiu uczniów Jezusa Chrystusa. Tych, którzy po Jego zmartwychwstaniu głosili Ewangelię, jak i tych, którzy przez wieki, aż do dnia dzisiejszego idą wiernie za wskazaniami swojego Mistrza. Wśród nich są ogłoszeni przez Kościół święci, ale i zwykli prości ludzie, którzy żyją swoim zwyczajnym, prostym życiem. To oni powinni być dla nas wsparciem w podążaniu drogą wyznaczoną nam przez przykazanie miłości.

„Pewnego razu ubogi młodzieniec usiłował zdobyć pieniądze na studia, sprzedając przechodniom papierowe chusteczki i tanie drobiazgi. Pukał też do różnych drzwi. Wreszcie stwierdził, że ma w kieszeni tylko kilka groszy i że jest okropnie głodny. Postanowił poprosić o coś do jedzenia w kolejnym domu. Ale zabrakło mu odwagi, gdy otwarła mu drzwi śliczna dziewczynka o wielkich, zielonych oczach. I tak, zamiast poprosić o jedzenie, poprosił o kubek wody. Dziewczynka zrozumiała, że przybysz jest głodny, i przyniosła mu duży kubek mleka. Chłopak gorąco jej podziękował i spytał: Ile jestem winien? Nic – odpowiedziała dziewczynka. Mamusia mówi, że uprzejmość nic nie kosztuje. Wobec tego dziękuję, dziękuję z całego serca – powiedział chłopak. Gdy Howard Kelly opuścił ten dom, nie tylko poczuł się lepiej fizycznie, ale jego wiara w Boga i w ludzkość bardzo wzrosła. Był wówczas w takim stanie, że zamierzał zrezygnować ze studiów, ale ten drobny gest dodał mu sił i chęci do dalszej walki. Po wielu latach ta sama dziewczynka – już jako dorosła osoba – poważnie zachorowała. Miejscowi lekarze nie umieli jej pomóc. W końcu skierowali ją do wielkiego miasta, gdzie specjaliści potrafili leczyć jej rzadką chorobę. Doktor Howard Kelly, prawdziwa sława na tym polu, był jednym z zaproszonych na konsultację. Gdy usłyszał nazwę miejscowości, z której pochodziła kobieta, jego oczy rozbłysły. Prędko udał się do szpitala i poprosił o wskazanie pokoju, w którym leżała chora. Natychmiast ją rozpoznał, i to nie tylko z powodu zielonych oczu. Następnie udał się na debatę lekarską z postanowieniem, że zrobi wszystko, by uratować życie kobiety. Poświęcił cały swój czas na rozwiązanie tego przypadku. Po długiej i ciężkiej walce udało się uratować chorą. Profesor Kelly poprosił w administracji szpitala o podanie mu kosztów jej leczenia. Po zapoznaniu się z nimi napisał kilka słów na marginesie rachunku. Rachunek zaniesiono potem pacjentce. Kobieta bała się spojrzeć na niego: była pewna, że do końca życia będzie zmuszona spłacać tę olbrzymią kwotę. W końcu spojrzała. Jej uwagę zwróciły słowa, zapisane odręcznie na brzegu rachunku: Spłacony całkowicie kubkiem mleka. Widniał tam też podpis: dr Howard Kelly” (Bruno Ferrero, Jest jeszcze ktoś, kto tańczy, s. 18n, Warszawa 2010).

Dziś po raz kolejny zostaliśmy wezwani przez naszego Pana do miłości. Podejmijmy to wezwanie, uwierzmy w to przykazanie i chciejmy nim żyć każdego dnia. A z pewnością i On sam nas wspomoże w tej drodze.

o. Rafał Nowak CSsR Redemptorysta Prowincji Warszawskiej, obecnie duszpasterz Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech – Monachium


© 2009 www.parafia.lubartow.pl