Parafia

Niedziela Palmowa – 29 marca

W Niedzielę Palmową czytamy Ewangelię o męce Pańskiej. Bóg uratował pogrążonych w grzechu ludzi, oddając za nich życie na krzyżu i sprawił, że nadzieja stała się nieśmiertelna. „Lektura Pasji domaga się wejścia w logikę krzyża Chrystusowego – zauważenia go nie tylko jako znaku wiary, ale uświadomienia sobie jeszcze raz, że nie sposób pojąć siebie bez Niego – bez Jezusa – i tego, co dla nas zrobił”. Św. Jan Paweł II, przed laty przestrzegał: „Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie”. Święta s. Faustyna w „Dzienniczku” odnotowała wiele próśb Jezusa, aby kontemplować Jego Pasję. „Bóg pobłogosławił świat krzyżem”, dlatego krzyż to miłość, a nie znak porażki oraz Krzyż to klucz do zrozumienia siebie i świata, otwierający drzwi do szczęścia na ziemi i bram wieczności. Zapraszamy do rozważania Jego Pasji!

Idziemy za Jezusem jak uczniowie

Co czyni nas chrześcijanami? Zapis w księdze chrztów? Pielęgnowanie zwyczajów religijnych? Przywiązanie do tradycyjnych wartości i konserwatywny sposób myślenia o świecie?

Papież Benedykt XVI, a za nim papież Franciszek, odpowiadają na to pytanie tak: „U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei; jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie” (Deus caritas est, 1). Formalna przynależność do Kościoła poprzez chrzest i przyjęcie innych sakramentów nie wystarczy, jeśli nie są one traktowane poważnie i jeśli w pewnym momencie życia nie nastąpi nawrócenie serca i umysłu.

To, co czyni ochrzczonego chrześcijaninem, to osobiste oddanie się Chrystusowi. Kiedy zostaliśmy ochrzczeni, Bóg powiedział każdemu z nas: „Tak, przyjmuję cię jako mojego syna lub moją córkę”. Trzeba, aby i w naszym życiu przyszedł taki moment, kiedy powiemy Chrystusowi: „Tak, Jezu, przyjmuję Cię jako mojego Zbawiciela, mojego Pana, mojego Króla i oddaję Ci moje życie”.

Idziemy dzisiaj w procesji za Jezusem. Należymy do uczniów, którzy w ten sposób wyrażają radość z poznania Jezusa, z bycia Jego przyjaciółmi. Ta radość jest wyrazem naszego opowiedzenia się za Jezusem i naszej gotowości, by iść z Nim, dokądkolwiek nas prowadzi. To „pójście za Chrystusem” opisuje całość chrześcijańskiej egzystencji – uczeń idzie za mistrzem. A co to w praktyce oznacza „iść za Chrystusem”?

Dla papieża Benedykta XVI pójść za Chrystusem to przede wszystkim przemiana wewnętrzna.

„Chodzi o to, by nie być już zamkniętym w sobie i uznać samorealizację za główny cel swojego życia. Chodzi o dobrowolne poddanie się drugiemu – dla prawdy, dla miłości, dla Boga, który idzie przede mną w Jezusie Chrystusie i wskazuje mi drogę. Chodzi o fundamentalną decyzję, by nie postrzegać zysku i korzyści, kariery i sukcesu jako ostatecznego celu mojego życia, lecz uznać prawdę i miłość za jego prawdziwe kryteria. Chodzi o wybór: żyć tylko dla siebie czy oddać się – i to czemuś większemu. I pamiętajmy, że prawda i miłość nie są abstrakcyjnymi pojęciami, lecz w Jezusie Chrystusie nabierają osobowego kształtu. Jeśli za Nim podążam, oddaję się służbie prawdzie i miłości. Tracąc siebie, odnajduję siebie”.

Z kolei świecki chrześcijanin, amerykański polityk Mark Hatfield, na pytanie, co oznacza „iść za Chrystusem”, odpowiada tak:

„Nie mogłem żyć dalej tak, jak dotychczas; chodzić do kościoła, bo zawsze chodziłem. Albo Chrystus jest Bogiem, Zbawicielem i Panem, albo nie. A jeśli jest, to musi mieć cały mój czas, całe moje oddanie, całe moje życie”.

Jak to się dzieje, że człowiek staje się uczniem Chrystusa, pokazuje życie świętego Ignacego z Loyoli. Pochodził on z baskijskiej rodziny szlacheckiej. Walcząc w armii Ferdynanda i Izabeli w 1521 roku, został ciężko ranny w bitwie. Z tego powodu spędził wiele miesięcy na rekonwalescencji w zamku w Loyoli. Aby umilić sobie czas, poprosił o książki o tematyce romantycznej. Nie było ich, więc otrzymał żywoty Chrystusa i świętych. Te książki odmieniły jego życie. Zamiast kontynuować służbę ziemskiemu królowi, postanowił poświęcić swoje życie służbie Bogu i dążyć do duchowych zwycięstw, których owoce będą wieczne. „Zabierz, Panie!” – modlił się Ignacy. „Zabierz wszystko: moją wolność, moją pamięć, mój rozum, moją wolę – wszystko, czym jestem i wszystko, co posiadam. Dałeś mi to wszystko. Ja oddaję to Tobie. Cały jestem Twój. Czyń ze mną, co chcesz. Daj mi swoją miłość i łaskę – to mi wystarczy”.

Ignacy założył Towarzystwo Jezusowe, które dało światu wielu uczonych i świętych. Napisał niewielką książeczkęĆwiczenia duchowe, która stała się klasyką. Przez Kościół został wyniesiony na ołtarze. Jego duchowość do dziś wpływa na życie ludzi i świata. A wszystko zaczęło się od osobistego i całkowitego oddania życia Jezusowi jako Panu i Królowi.

Idziemy dziś za Jezusem w procesji. Nasze wewnętrzne oddanie znajduje wyraz w naszej postawie zewnętrznej. Tak też jest w codziennym życiu: Iść za Mistrzem to trwać w Jego obecności – na liturgii i w osobistej modlitwie. Iść za Mistrzem to mieć przed oczyma Jego postać, patrzeć na Jego zachowanie i słuchać Jego słów.

Kto Mu się powierzy i pozwoli Mu pokierować swoim życiem, stanie się narzędziem w Jego ręku. A wtedy zbawcza misja Chrystusa, który pierwszy oddał za nas swoje życie, umierając z miłości na krzyżu, będzie w naszym życiu kontynuowana.

O. Ryszard Hajduk CSsR

Przewijanie do góry