Chrystus, Baranek Boży, jest znakiem nadziei dla świata. W Nim ma ona realne podstawy – nie jest mrzonką czy tanim optymizmem. Jej ceną i pieczęcią potwierdzającą realność obietnicy jest Golgota. Horyzontem zaś – zmartwychwstanie. Celem – niebo i jedność z Bogiem. W to przesłanie nadziei wpisują są słowa z dzisiejszej Ewangelii; „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Te słowa wypowiada kapłan, ukazując przełamaną Hostię, znak zbawczej śmierci Chrystusa i dopowiada: „Błogosławieni, którzy zostali wezwani na ucztę Baranka”. Błogosławieni, czyli szczęśliwi. Szczęśliwi, ponieważ mamy pewność, że w Nim jest nasz ratunek! Bo w znaku Baranka Bóg najpełniej objawia swój zamysł wobec nas, a przede wszystkim miłość, którą do końca nas umiłował.
Zapraszamy na niedzielne spotkanie z „Bożym Barankiem”!
Jeśli słuchaliśmy uważnie dzisiejszej Ewangelii, to z pewnością zwróciło naszą uwagę dwukrotnie powtórzone przez św. Jana Chrzciciela zdanie: „Ja Go wcześniej nie znałem” (J 1,31.33). Być może wzbudziło to naszą wątpliwość. Przecież Jan musiał znać Jezusa jako krewnego z Nazaretu, jako syna Józefa cieśli. Spotkali się już bardzo wcześnie, gdy ich matki były w stanie błogosławionym. W młodości zapewne widywali się dość często – znali się całkiem dobrze, rozmawiali ze sobą, może nawet byli przyjaciółmi. Jan znał więc Jezusa historycznego, znał Go po ludzku, ale nie znał jeszcze w pełni Jego boskiej tajemnicy.
Dlatego w momencie, gdy Jezus przychodzi nad Jordan, Jan stwierdza stanowczo: „Ja Go wcześniej nie znałem” (J 1,31.33). Także w naszym życiu zdarza się, że ktoś, kogo – jak nam się wydawało – znaliśmy dość dobrze, nagle ukazuje nam zupełnie inny aspekt swojej osobowości, który jest dla nas zaskakujący, i wyznajemy: „Nie znałem go takim”. Podobno małżeństwo jest najlepszym „okulistą”, który pozwala przejrzeć naszym oczom. Ileż razy słyszymy z ust żon o swoich mężach – lub odwrotnie – słowa: „Ja go wcześniej nie znałam”, „Nie znałem jej”. Często, gdy słyszymy świadectwa osób nawróconych, nawet ochrzczonych i tradycyjnie praktykujących, mówią one o swojej relacji z Chrystusem sprzed nawrócenia: „Ja Go wcześniej nie znałem”.
Bardzo ważne jest zrozumieć, że istnieją dwa rodzaje poznania Jezusa. Z jednej strony – znajomość poprzez tradycję religijną i rodzinną. Jeśli pochodzimy z rodziny chrześcijańskiej, mówiono nam o Chrystusie od najwcześniejszego dzieciństwa. To bardzo dobrze – mieliśmy szczęście otrzymać takie wychowanie. Jednak w pewnym momencie uświadamiamy sobie, że jesteśmy chrześcijanami nie tylko dlatego, że wywodzimy się z takiej czy innej rodziny, lecz przede wszystkim dlatego, że Chrystus żyje, że On nas wybrał i że mamy z Nim osobistą, bezpośrednią więź. To On nas wzywa i to za Nim idziemy. Nie jesteśmy chrześcijanami jedynie po to, by dochować wierności rodzicom czy dziadkom. Szanujemy tradycje rodzinne, ale to nie one są główną racją wiary. Główną racją jest owa żywa więź z Tym, który jest Barankiem Bożym. Pragniemy bowiem stawać się uczniami Baranka.
Uznajmy i my: „Ja Go przedtem nie znałem” (J 1,31.33). Nie znałem Go – słyszałem o Jezusie, wiedziałem, kim był, znałem kilka epizodów z Ewangelii – ale nie wiedziałem, że jest żywy i że jest stale z nami.
Dzisiejsza Ewangelia jest doskonałą ilustracją oraz komentarzem do tegorocznego hasła roku duszpasterskiego Kościoła w Polsce: „Uczniowie – misjonarze”. Aby naprawdę poznać Jezusa, trzeba stać się Jego uczniem. Trzeba słuchać Bożego słowa, ponieważ właśnie ta postawa – bardziej niż jakakolwiek inna – najlepiej określa samą istotę chrześcijaństwa, czyli bycia uczniem Pana. Chrześcijanin to ktoś, kto słucha Boga, który mówi do niego na różne, bogate sposoby, zapraszając do dialogu miłości. Tylko wtedy, gdy jesteśmy uważnymi słuchaczami Słowa, które stało się Ciałem, możemy później to Słowo głosić całemu światu. Możemy stawać się słowem Pana wypowiedzianym do świata – możemy stawać się świadkami Chrystusa, misjonarzami.
Dla Jana Chrzciciela moment spotkania z Jezusem nad Jordanem był chwilą wewnętrznego oświecenia. Pod jego wpływem Jan wyznaje: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29). Aby Go naprawdę poznać, potrzeba wewnętrznego światła Ducha Świętego, które pozwala nam odkryć obecność Baranka Bożego.
Pamiętamy zapewne, że biblijna symbolika baranka pojawia się po raz pierwszy w historii Abrahama. W jego życiu – jak dobrze wiemy – był pewien bardzo ważny i trudny moment, chwila próby. Bóg zażądał całopalnej ofiary z Izaaka, tak bardzo oczekiwanego syna. Podczas drogi, gdy byli już blisko celu, Izaak zapytał: „Ojcze mój! (…) oto ogień i drwa, a gdzież jest jagnię na całopalenie?”. Abraham odpowiedział wtedy: „Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój” (Rdz 22,7-8). Ostateczną odpowiedź przynosi dopiero Jan Chrzciciel, wskazując na Jezusa: „Oto Baranek Boży” (J 1,29; por. J 1,36). Prawdziwym Barankiem nie był Izaak – dlatego Abraham nie mógł wówczas w pełni odpowiedzieć na pytanie swojego dziecka. Wiemy, że w ostatniej chwili, gdy Abraham był posłuszny aż do końca, anioł powstrzymał jego rękę, a zamiast syna została złożona ofiara zastępcza. Prawdziwym Barankiem jest Jezus Chrystus.
Jan Chrzciciel stał się świadkiem. Świadek to ktoś, kto wskazuje. Jan jako pierwszy rozpoznał, kim jest Ten, który przyszedł. Jakie to wspaniałe, że Kościół zachował słowa Jana Chrzciciela w samym sercu tajemnicy Eucharystii! Kapłan ukazuje nam Hostię na chwilę przed Komunią i mówi: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (J 1,29). Kościół pragnie, aby słowa Jana Chrzciciela były wciąż powtarzane, ponieważ przypominają nam, że otrzymujemy tę samą łaskę i że powinniśmy nią żyć. Każdy z nas ma – na miarę swego powołania – łaskę Jana Chrzciciela, pozwalającą nam przekraczać zewnętrzne znaki i odkrywać tajemnicę Baranka. Spójrz na Niego. On jest tutaj – żywy i prawdziwy. Twoim zadaniem jest nie tylko wyznać wiarę w Jego obecność, ale także samemu stać się drogowskazem: kimś, kto swoim życiem ukazuje Baranka.
Mamy być uczniami Chrystusa – mamy wskazywać dzisiejszemu światu Baranka, objawiać Jego obecność, której wielu ludzi już nie dostrzega, której świat już nie widzi, ponieważ tak łatwo zadowala się sam sobą. Rozumiejąc dziś głębiej tajemnicę Jana Chrzciciela, postanówmy, że także my będziemy świadkami Baranka – tak jak on.
O. Piotr Andrukiewicz CSsR