Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Świętego Szczepana - 26 grudnia
26-12-2019 12:16 • Ks. Stanisław Rząsa

Słowo Boże mówi nam dziś o trudach, które zawsze napotykają chrześcijanie. Jest to nienawiść świata z powodu imienia Pańskiego – to zły burzy się przeciwko Panu Bogu. W Bogu jest jedność. Wytrwanie przy Nim sprawia, że Pan Bóg może przez nas czynić znaki i cuda. Ale wielu, ulegając pokusom złego, staje się wrogami Pana Boga i nas. Najbardziej bolesne jest to w najbliższych relacjach rodzinnych. Patrząc na Świętego Szczepana, o którym mówią dziś Dzieje Apostolskie, uczmy się od niego iść za Panem Jezusem, poddając się prowadzeniu Ducha Świętego i modląc się za tych, którzy nas nie rozumieją, i których my nie rozumiemy.

Składane na tacę ofiary będą przeznaczone na potrzeby Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Niech słowo Boże, które usłyszymy, kształtuje nasze serca i umysły.

Kościół stawia nam dzisiaj za przykład do naśladowania św. Szczepana, męczennika. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy w dniu wczorajszym nie obchodzili uroczystości Narodzenia Jezusa Chrystusa. Widzimy więc w tym miejscu, tak czysto po ludzku patrząc, pewną sprzeczność. Z jednej strony budzące się do życia ludzkie życie, z drugiej strony śmierć, i to okrutna, bo przez ukamienowanie. 

Warto więc zadać sobie pytanie: dlaczego tuż po radosnym świątecznym dniu czcimy pamięć św. Szczepana, pierwszego męczennika? 

W odpowiedzi może nam pomóc fragment rozważania, które wygłosił święty Jan Paweł II przed modlitwą „Anioł Pański” 26 grudnia 2003 roku. Podczas tego rozważania mówił m.in. takie słowa:

Kościół nazywa dzień męczeństwa dies natalis (dzień narodzin). Śmierć męczennika bowiem to narodzenie dla nieba, dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Stąd tak wielkie znaczenie ma święto pierwszego męczennika, które obchodzimy pierwszego dnia po Bożym Narodzeniu: Jezus, który narodził się w Betlejem, dał za nas życie, abyśmy my, narodzeni powtórnie «z wysoka» przez wiarę i chrzest, byli gotowi poświęcić nasze życie z miłości do braci. 

Warto więc w dniu dzisiejszym spojrzeć nieco w głąb i zobaczyć, co przez dzisiejsze święto chce nam powiedzieć Kościół. 

Dla św. Szczepana największą wartością było to, aby do końca być wiernym Prawdzie. Tę Prawdę odnalazł w osobie Jezusa Chrystusa. Można powiedzieć, bardzo dobrze wiedział, po co żyje i dla kogo umiera. Za swoją wierność Chrystusowi spotkała go największa zapłata: śmierć. Trzeba więc jasno uświadomić sobie, że ten, kto konsekwentnie idzie za Jezusem, musi liczyć się z koniecznością zapłacenia za wiarę, za miłość. One nie są tanie, mają swoją cenę. 

Zresztą sam Jezus tego nie ukrywał. Mówi nam o tym dzisiejsza Ewangelia:

– będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować;

– przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu;

– brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią;

– będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. 

Dzień po uroczystości Narodzenia Pańskiego, św. Szczepan wyrywa nas z sentymentów. Pokazuje nam jasno i konkretnie, że życie ludzkie to chwile radości, ale też chwile trudne. Sam Bóg stał się człowiekiem, a to znaczy, że przyjął również los człowieka: piękno życia, ale też i ból z nim związany. Z ludzkim życiem przyjął również nieuniknioną konieczność śmierci. Jednak nie mogła to być zwykła śmierć. Potrzebne było Jego męczeństwo, bo ani Jego słowa, ani cuda i znaki, których dokonywał, nie przekonywały wielu ludzi, że jest On Mesjaszem, którego oczekiwali. 

Jezusa, który stał się człowiekiem – dzieckiem, które wczoraj narodziło się w Betlejem, jest nam bardzo łatwo przyjąć. Znacznie trudniej jest nam przyjąć Jezusa spoglądającego na nas z drzewa krzyża. Wiarę, w którą wpisany jest krzyż, trudno pojąć, bo w takich momentach nasze życie może przypominać dywan odwrócony do góry nogami. Wygląda on wtedy jak gmatwanina i plątanina nici. Tylko wtedy, gdy go właściwie położymy, dostrzegamy jego kształty, kolory i sens. 

Dzisiaj, kiedy pokazuje się nam wiele alternatywnych sposobów na życie, łatwo skupić się tylko na tym, co miłe i przyjemne. Podzieliliśmy się opłatkiem, złożyliśmy sobie życzenia, zaśpiewaliśmy kolędy, byliśmy na Pasterce. Jednak to za mało. Jezus chce, abyśmy szli za Nim do końca, bez względu na to, co dzieje się w naszym życiu. Chce, żebyśmy prawdziwie dawali o Nim świadectwo, jak uczynił to święty Szczepan. Myślę, że jest to dzisiaj szczególnie potrzebne, kiedy wiarę chce się zepchnąć na margines i powiedzieć, że nie jest ona konieczna, że to tylko dodatek do naszego życia. A przecież ona jest konieczna dla naszego życia. 

I Jezus sam nas dzisiaj zapewnia: Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

o. Rafał Nowak CSsR Duszpasterz Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech – Monachium


© 2009 www.parafia.lubartow.pl