Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
17 niedziela zwykła - 29 lipca
29-07-2018 12:00 • Ks. Stanisław Rząsa

Przerywamy na kilka niedziel lekturę Ewangelii św. Marka na rzecz Janowego opisu cudownego nakarmienia tłumów na pustkowiu i Jezusowej katechezy eucharystycznej wygłoszonej po tym wydarzeniu. Zapowiedź tego cudu znajdujemy w pierwszym czytaniu, gdzie prorok Elizeusz niewielką ilością chleba nakarmił setkę ludzi. Widzimy jednocześnie Pana Jezusa pragnącego nasycić wszelkie ludzkie pragnienia. Jak wtedy, tak i dziś Jezus chce nas karmić swoim słowem i Ciałem, chce nas zjednoczyć przy wspólnym stole, do czego zachęca nas również św. Paweł w drugim czytaniu.

 

W samym środku wakacji, w pełni sezonu urlopowego, wypoczywając po trudach całorocznej ciężkiej pracy i korzystając jednocześnie z jej owoców – wszak wypoczynek bywa czasem kosztowny – staramy się raczej nie myśleć o kłopotach, które za nami, ani o tym, co czeka nas po powrocie do codzienności pełnej różnych zmagań. Cieszymy się raczej biegnącą chwilą, dzielimy się radością z innymi, a czekające na rozstrzygnięcia kwestie wszelkich braków pozostawiamy na inny czas.
 
A z drugiej strony…
 
W samym środku wakacji, w pełni sezonu zbioru plonów, wielu oddaje się ciężkiej pracy, patrząc z zatroskaniem, czy jej owoce wystarczą do tego, by przeżyć, by zapewnić godny byt swojej rodzinie, a może nawet zaoszczędzić coś więcej i udać się wspólnie z rodziną na zasłużony odpoczynek. Trudno w tym przypadku odkładać na później troskę o obfitość plonów, bo przecież od tego zależy nasze życie. Tym bardziej, że przecież pogoda ze wszech miar mało sprzyjająca – w jednych regionach kraju susza przyspieszyła żniwa, których plony są z jej powodu raczej symboliczne, zaś w innych częściach naszego kraju wiele upraw zostało zniszczonych przez obfite opady deszczu. Jak tu więc nie martwić się braki?
 
 
Choć znajdujemy się w tak bardzo różnych położeniach, bo przecież powyższe przykłady nie wyczerpują całego spektrum możliwości, otrzymujemy do rozważenia to samo słowo Boże – słowo o tym, jak Jezus rozmnaża chleb i karmi zgromadzone wokół Niego tłumy ludzi, zaradzając niedostatkowi, jakiego w tamtym momencie wszyscy doświadczyli. Poprzez dokonany znak rozmnożenia chleba Jezus udowodnił przede wszystkim swoim uczniom, którzy wątpili w to, iż można nakarmić tak licznie zgromadzony tłum, że kilka chlebów i ryb, jakie mieli, z mocą wiary i modlitwy, można podzielić między wszystkich tych ludzi. Wystarczyło, że każdy dał coś od siebie, choćby odrobinę wiary. Wystarczyło, że każdy oddał Jezusowi swój brak…
 
 
To Pan zaspokaja potrzeby ludzi, ale – jak podkreśla papież Franciszek – pragnie uczynić każdego z nas konkretnie uczestnikami swojego współczucia, dlatego każdy zaproszony jest do tego, by podzielić się tym, co ma, nawet jeśli nie ma tego dużo. A Bóg, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich (por. Ef 4, 6), z naszych braków i niedostatków – jeżeli potrafimy i chcemy się nimi dzielić – uczyni „nadmiar”, który z naddatkiem zaspokoi nasze potrzeby. Otrzymamy więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.
 
Doświadczamy tego działania podczas każdej Eucharystii. Mówią o tym choćby słowa dzisiejszej modlitwy nad darami:
    Wszechmogący Boże, przyjmij dary, które Ci składamy z Twoich dobrodziejstw, aby mocą Twojej łaski ta Ofiara uświęciła nasze życie doczesne i doprowadziła nas do wiekuistych radości.
 
Wraz z chlebem i winem na ołtarzu Pańskim składamy owoce naszych codziennych wysiłków. Czasami jest to radość płynąca z odniesionych sukcesów, a czasem smutek czy upokorzenie z powodu porażek, których gorzkiego smaku doświadczyliśmy. I to wszystko – nasze radości i troski, nasze obfitości i braki – Bóg, przemienia w Pokarm zaspokajający wszelki głód – zarówno głód cielesny, jak i wszelki głód duchowy, bo działająca w nas łaska Boża przenika nasze życie do głębi, zaspokajając w nas nie tylko brak fizycznego pokarmu, ale przede wszystkim wypełniając nasze duchowe braki: brak miłości, brak pokoju, brak nadziei… A cel jest jeden i ten sam dla nas wszystkich – życie wieczne, będące owym „naddatkiem”.
 
Nasze braki i niedostatki nigdy nie są problemem. A na pewno nie są problemem dla Pana Boga. Jezus nigdy nie umniejsza godności nikogo, bez względu na to, jak mało posiadałaby ta osoba lub jak mało, zdawałoby się, może być użyteczna – mówił papież Franciszek. Dzięki temu, że nasze życie nie jest wyłącznie pasmem hucznie fetowanych sukcesów, może objawiać się w nas moc działania Bożej łaski, która wynosi nas, ludzi słabych i grzesznych, ponad wszelkie stworzenie (por. Ps 8, 6-9).
 
 
Bez względu więc na to, czy oddajemy się wakacyjnemu wypoczynkowi, czy też pracując z mozołem, troszczymy się o doczesne owoce naszej codziennej ciężkiej pracy, nie ma powodów, by zamartwiać się jakimkolwiek niedostatkiem czy porażką. Bóg, który otwierając swą rękę, karmi do syta wszystko, co żyje, już się o to zatroszczył i we właściwym czasie zaradzi naszym potrzebom (por. Ps. 145, 15-16).
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Drukuj...
Tirocinium Pastoralne Prowincji Warszawskiej Redemptorystów (wewnętrzne studium Zgromadzenia,
przygotowujące do prowadzenia rekolekcji parafialnych i misji ludowych) – Lublin
 
o. Arkadiusz Buszka CSsR

W samym środku wakacji, w pełni sezonu urlopowego, wypoczywając po trudach całorocznej ciężkiej pracy i korzystając jednocześnie z jej owoców – wszak wypoczynek bywa czasem kosztowny – staramy się raczej nie myśleć o kłopotach, które za nami, ani o tym, co czeka nas po powrocie do codzienności pełnej różnych zmagań. Cieszymy się raczej biegnącą chwilą, dzielimy się radością z innymi, a czekające na rozstrzygnięcia kwestie wszelkich braków pozostawiamy na inny czas. 
A z drugiej strony…
 
W samym środku wakacji, w pełni sezonu zbioru plonów, wielu oddaje się ciężkiej pracy, patrząc z zatroskaniem, czy jej owoce wystarczą do tego, by przeżyć, by zapewnić godny byt swojej rodzinie, a może nawet zaoszczędzić coś więcej i udać się wspólnie z rodziną na zasłużony odpoczynek. Trudno w tym przypadku odkładać na później troskę o obfitość plonów, bo przecież od tego zależy nasze życie. Tym bardziej, że przecież pogoda ze wszech miar mało sprzyjająca – w jednych regionach kraju susza przyspieszyła żniwa, których plony są z jej powodu raczej symboliczne, zaś w innych częściach naszego kraju wiele upraw zostało zniszczonych przez obfite opady deszczu. Jak tu więc nie martwić się braki? 
 
Choć znajdujemy się w tak bardzo różnych położeniach, bo przecież powyższe przykłady nie wyczerpują całego spektrum możliwości, otrzymujemy do rozważenia to samo słowo Boże – słowo o tym, jak Jezus rozmnaża chleb i karmi zgromadzone wokół Niego tłumy ludzi, zaradzając niedostatkowi, jakiego w tamtym momencie wszyscy doświadczyli. Poprzez dokonany znak rozmnożenia chleba Jezus udowodnił przede wszystkim swoim uczniom, którzy wątpili w to, iż można nakarmić tak licznie zgromadzony tłum, że kilka chlebów i ryb, jakie mieli, z mocą wiary i modlitwy, można podzielić między wszystkich tych ludzi. Wystarczyło, że każdy dał coś od siebie, choćby odrobinę wiary. Wystarczyło, że każdy oddał Jezusowi swój brak… 
 
To Pan zaspokaja potrzeby ludzi, ale – jak podkreśla papież Franciszek – pragnie uczynić każdego z nas konkretnie uczestnikami swojego współczucia, dlatego każdy zaproszony jest do tego, by podzielić się tym, co ma, nawet jeśli nie ma tego dużo. A Bóg, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich (por. Ef 4, 6), z naszych braków i niedostatków – jeżeli potrafimy i chcemy się nimi dzielić – uczyni „nadmiar”, który z naddatkiem zaspokoi nasze potrzeby. Otrzymamy więcej, niż moglibyśmy się spodziewać.
 
Doświadczamy tego działania podczas każdej Eucharystii. Mówią o tym choćby słowa dzisiejszej modlitwy nad darami:
    Wszechmogący Boże, przyjmij dary, które Ci składamy z Twoich dobrodziejstw, aby mocą Twojej łaski ta Ofiara uświęciła nasze życie doczesne i doprowadziła nas do wiekuistych radości.
 
Wraz z chlebem i winem na ołtarzu Pańskim składamy owoce naszych codziennych wysiłków. Czasami jest to radość płynąca z odniesionych sukcesów, a czasem smutek czy upokorzenie z powodu porażek, których gorzkiego smaku doświadczyliśmy. I to wszystko – nasze radości i troski, nasze obfitości i braki – Bóg, przemienia w Pokarm zaspokajający wszelki głód – zarówno głód cielesny, jak i wszelki głód duchowy, bo działająca w nas łaska Boża przenika nasze życie do głębi, zaspokajając w nas nie tylko brak fizycznego pokarmu, ale przede wszystkim wypełniając nasze duchowe braki: brak miłości, brak pokoju, brak nadziei… A cel jest jeden i ten sam dla nas wszystkich – życie wieczne, będące owym „naddatkiem”.
 
Nasze braki i niedostatki nigdy nie są problemem. A na pewno nie są problemem dla Pana Boga. Jezus nigdy nie umniejsza godności nikogo, bez względu na to, jak mało posiadałaby ta osoba lub jak mało, zdawałoby się, może być użyteczna – mówił papież Franciszek. Dzięki temu, że nasze życie nie jest wyłącznie pasmem hucznie fetowanych sukcesów, może objawiać się w nas moc działania Bożej łaski, która wynosi nas, ludzi słabych i grzesznych, ponad wszelkie stworzenie (por. Ps 8, 6-9). 
 
Bez względu więc na to, czy oddajemy się wakacyjnemu wypoczynkowi, czy też pracując z mozołem, troszczymy się o doczesne owoce naszej codziennej ciężkiej pracy, nie ma powodów, by zamartwiać się jakimkolwiek niedostatkiem czy porażką. Bóg, który otwierając swą rękę, karmi do syta wszystko, co żyje, już się o to zatroszczył i we właściwym czasie zaradzi naszym potrzebom (por. Ps. 145, 15-16).
 
 
 
Tirocinium Pastoralne Prowincji Warszawskiej Redemptorystów (wewnętrzne studium Zgromadzenia,przygotowujące do prowadzenia rekolekcji parafialnych i misji ludowych) – Lublin
 
o. Arkadiusz Buszka CSsR

 


© 2009 www.parafia.lubartow.pl