Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Czytania na dziś
 
Nie lubię chorować, ale…
23-07-2020 11:09 • Ks. Stanisław Rząsa

Nie lubię chorować, ale…

Anne-Gabrielle Caron prosiła, by Bóg dał jej cierpienia wszystkich dzieci, które spotkała w szpitalu. Zmarła 23 lipca 2010 roku.

ks. Rafał Bogacki

„Nawet jeśli nie lubię chorować, mam szansę, bo w ten sposób pomagam Bogu przyciągać ludzi do Niego” – mówiła kilka miesięcy przed śmiercią 8-letnia Anne-Gabrielle. We wrześniu rozpocznie się proces beatyfikacyjny zmarłej przed 10 laty małej Francuzki.

Tulon – portowe miasto nad Morzem Śródziemnym, główna baza francuskiej marynarki wojennej. Tutaj 29 stycznia 2002 roku przyszła na świat Anne-Gabrielle Caron. Miała duże szczęście – urodziła się w głęboko wierzącej rodzinie. Była pierwszym dzieckiem Alexandre’a, oficera na okręcie podwodnym, i Marie-Dauphine, absolwentki filologii klasycznej. To oni stworzyli dom, w którym wzrastała wrażliwa dziewczynka.

Dzieciństwo

Rodzice często zabierali małą Anne-Gabrielle do kościoła. Już we wczesnych latach wykazywała duże zainteresowanie sprawami wiary. Pewnego razu w parafialnym kościele zatrzymała swoje czarne oczy na krzyżu: „To Jezus. Jest Mu źle. Będę Go pocieszać”. W 2006 roku na świat przyszła jej siostra Blanche, a rodzina wyjechała do Gujany Francuskiej. Roczny pobyt z dala od rodzinnych stron wpłynął na charakter dziewczynki. Wydawało się, że zamknęła się w sobie, ale czas pokazał, że rozwinęła się u niej szczególna empatia i uważność na cierpienie innych.

Po powrocie do rodzinnego miasta Anne-Gabrielle rozpoczyna naukę w szkole. Trochę nieśmiała przełamuje opory. Z promienistym uśmiechem wychodzi naprzeciw rówieśników, rozpoczynając rozmowy. „Często nie wiem, co mówić, wówczas się uśmiecham” – opowiada rodzicom. Jest też bardziej niż jej rówieśnicy odpowiedzialna. Pewnego razu dostrzega tonącego kolegę. Szybka interwencja Anne-Gabrielle pomaga uratować życie chłopca. Dziewczynka nie wie jeszcze, że wkrótce przyjdzie jej stoczyć dramatyczną walkę o własne.

Dlaczego Bóg wybrał mnie?

Sierpień 2008 roku. Pierwsze wakacje Anne-Gabrielle. Wraz z rodziną często przemierza szlaki w pobliskich Alpach. Początek roku szkolnego przynosi nieoczekiwany zwrot. Dziewczynka skarży się na bóle w lewej nodze. Rodzice ignorują sprawę, przekonani, że jest to wynik licznych pieszych wędrówek. Jednak ból się nasila. Wynik wykonanej w lutym 2009 roku biopsji nie pozostawia wątpliwości: Anne-Gabrielle cierpi na złośliwy nowotwór kości. Krótko po 7. urodzinach dziewczynka rozpoczyna swoją krzyżową drogę.

Przewidywania lekarzy ze szpitala w Marsylii nie są optymistyczne. Od początku informują rodziców o możliwości remisji ciężkiej choroby i twierdzą, że całkowite wyleczenie wydaje się niemożliwe. Początek chemioterapii nie jest łatwy. Zbiega się bowiem w czasie z przyjściem na świat Alix, trzeciego dziecka w rodzinie. Anne-Gabrielle jest zmuszona spędzić pierwszy dzień w szpitalu zupełnie sama, a pierwsze tygodnie terapii nie przynoszą poprawy zdrowia. Dziewczynka zaczyna zadawać pytania. „Dlaczego do tej próby Bóg wybrał właśnie mnie?” W szukaniu odpowiedzi nie jest sama. Towarzyszy jej parafialna wspólnota. Liczne rozmowy z ks. Jeanem-Raphaëlem Dubrule’em pomagają dziecku odnaleźć sens cierpienia. Anne-Gabrielle postanawia ofiarować je w intencji nawrócenia grzeszników. Paradoksalnie, w czasie największej udręki ujawnia się głęboki rozwój jej życia duchowego.

Anne-Gabrielle często rozmawia z cierpiącym Jezusem oraz z Maryją. W prostocie serca akceptuje cierpienie, oddając je Bogu. Personel szpitala jest zdumiony jej odwagą i cierpliwością. Dziewczynka nie traci ducha nawet wówczas, gdy na skutek utraty włosów doświadcza niezrozumienia ze strony rówieśników. Rzadko uskarża się na swoją sytuację. „Mam mojego tatę i moją mamę. Jestem szczęśliwa. Niczego więcej nie potrzebuję” – mówi. Boleśnie przeżywa też fakt, że w drodze do szpitala nie mogą jej towarzyszyć oboje rodzice. Okres intensywnego leczenia zbiega się w czasie z przygotowaniem do Pierwszej Komunii Świętej.

Spóźniona na uroczystość

Kilka dni przed uroczystością Anne-Gabrielle budzi się w nocy z wysoką gorączką. Jej stan się pogarsza i zmuszona jest udać się do szpitala. Nie wie, czy zdoła przyjąć Pierwszą Komunię Świętą wraz z całą grupą. W niedzielny poranek mobilizacja personelu szpitalnego pomaga we wczesnym wykonaniu badań, jednak lekarze zgadzają się na wypis dopiero o godz. 11. W oddalonym o 60 km od szpitala parafialnym kościele w tym samym czasie rozpoczyna się Msza św., podczas której Anne-Gabrielle miała po raz pierwszy przyjąć Pana Jezusa.

Rodzice i Anne-Gabrielle nie tracą nadziei. W samochodzie odmawiają Różaniec. Dziewczynka zaczyna spontanicznie recytować akt pokutny i wyznanie wiary. Drżącym głosem śpiewa ulubione pieśni religijne. Gdy pojawia się w drzwiach świątyni, rozpoczyna się procesja wyjścia. Po jej policzkach płyną łzy. Ksiądz Dubrule, widząc dziewczynkę i rodziców, wraca do ołtarza, otwiera tabernakulum i udziela dziecku Komunii Świętej. Pragnienie Anne-Gabrielle zostaje spełnione. Matka jednego z dzieci, które wówczas przystąpiło do Pierwszej Komunii Świętej, wspomina po latach: „Nigdy nie zapomnę jej wzroku w momencie, gdy zbliżała się do ołtarza. Miałam wrażenie, że idzie do nieba”.

„Jezu, Jezu, wszystko mnie boli”

Pod koniec sierpnia 2009 roku rozpoczyna się kolejna faza leczenia – trwająca 6 tygodni radioterapia. Anne-Gabrielle często wczesnym rankiem udaje się do szpitala w Marsylii. Po seansie, z cukierkami w kieszeni, wraca do szkoły. Jakiś czas po zakończeniu terapii rodzina udaje się z pielgrzymką do Lourdes, by za wstawiennictwem Matki Bożej modlić się i prosić o cud uzdrowienia Anne-Gabrielle. Dziewczynka wyznaje tam swojej mamie: „Wiesz, powiedziałam Maryi, że jeśli nie chce mnie uzdrowić, to nic się nie stanie. Prosiłam jedynie, bym mogła ponownie chodzić i być taka jak inni”.

Kilka miesięcy później choroba powraca. Anne-Gabrielle wciąż pyta, co dobrego może wyniknąć z tego cierpienia. W tym czasie wyznaje swojej mamie, że prosiła, by Bóg dał jej cierpienia wszystkich dzieci, które spotkała w szpitalu. W nocy z 7 na 8 lipca 2010 roku budzi się z ogromnym bólem głowy. Udar mózgu jest początkiem agonii.

Gdy ból staje się nie do wytrzymania, szepcze: „Jezu, Jezu, wszystko mnie boli”. Dzień przed śmiercią przeszywający ból nie pozwala jej podnieść się z łóżka. Wówczas mówi: „Dobry Bóg daje mi za dużo!”. Po chwili powierza Mu wszystkie cierpienia. Umocniona sakramentem chorych i Wiatykiem umiera w piątek 23 lipca 2010 roku, po blisko trzygodzinnej agonii.

Więcej Boga

Bóg w tajemniczy sposób prowadził Anne-Gabrielle do świętości. Wszedł w jej cierpienie i pomógł je przekształcić w dar. Nie przeszkodził mu młody wiek dziewczynki. Tajemnica po ludzku niezrozumiała. Po latach jej mama wspomina: „Od początku wiedzieliśmy, że to nie Bóg zesłał na nią cierpienie. Przeciwnie. Od pierwszych dni choroby mieliśmy świadomość, że potrzebujemy Go jeszcze bardziej”. Krótkie życie młodej Francuzki pozostawiło niezatarty ślad, a świadectwo przeżywania cierpienia z pewnością poruszy wiele ludzkich serc. Świętość jest zaraźliwa.•


© 2009 www.parafia.lubartow.pl