Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

Wola Lisowska - godz. 900

Czytania na dziś
 
Wychowanie do fajności
09-03-2019 12:19 • Ks. Stanisław Rząsa

Ekscytowanie dzieci seksem, i to wbrew woli rodziców, to bardziej pedofilia niż pedagogika.

Wielu Polaków intryguje ten „hostel interwencyjny dla osób LGBT”, co to go na koszt warszawiaków sprawi prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. No bo na zdrowy rozum – co to ma być? Dom samotnego ojca z mężem? Siedziba weteranów kampanii przeciw homofobii? A tak, pewnikiem zapełnią to miejsce powstańcy warszawscy nowego wzoru – obrońcy tęczy, okryci chwalebnymi ranami bojownicy konstytucji.

Niestosowne? To posłuchajcie, co powiedział Paweł Rabiej, wiceprezydent naszej umęczonej stolicy, nawiązując do podpisanej przez Trzaskowskiego „Deklaracji LGBT”: „Sądzę, że w powstaniu warszawskim wiele osób walczyło właśnie o to, żeby w Polsce była wolność i tolerancja” – powiedział w „Polsat News”.

A pewnie, pewnie. Powstańcy o niczym bardziej nie marzyli. – Za związki partnerskie, za swobodne coming outy… – szeptali pobladłymi wargami, umierając na barykadach. Jeszcze się może dowiemy, że i prezydent Starzyński we wrześniu ’39 oczyma wyobraźni oglądał Warszawę wielką klubami gejowskimi i hostelami. No co! Wiecie, jakie są potrzeby? W Karcie LGBT+ napisali, że wśród tych, „którzy tworzą wspólnotę mieszkanek i mieszkańców Warszawy, nawet 200 tys. osób to członkowie społeczności LGBT+”. Co prawda Paweł Rabiej podał liczbę o połowę mniejszą („W Warszawie mamy 100 tys. osób LGBT”), ale wciąż jest to liczba znacząca.

Ale skąd się w ogóle takie dane biorą? Co za pytanie! Ludzie, którzy znają najgłębsze motywacje bohaterów Warszawy ’44, nie takie rzeczy wiedzą. Trzeba to przyjąć i uszanować, podobnie jak parcie tych ludzi na wychowywanie nie swoich dzieci. Seksualne wychowywanie, rzecz jasna, bo innego, zdaje się, za bardzo nie uznają. To dlatego „Deklaracja LGBT” przewiduje „wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”. Przypomnijmy, że standardy WHO obejmują takie rzeczy jak zachwalanie masturbacji wśród najmłodszych.

W ramach debaty, jaka się na ten temat rozwinęła, w znamienny sposób wypowiedział się na Twitterze publicysta Wojciech Engelking: „To doprawdy straszne, iż dzieci będą uczone, że przyjemność seksualna jest fajna i nie należy mieć z własnym ciałem i upodobaniami – dopóki nie naruszają godności i zgody innych – problemu” – ironizował.

Jaka piękna beztroska, prawda? Cóż, każda przyjemność jest „fajna” i takich oczywistości akurat nie trzeba małolatów uczyć. Trzeba im natomiast uświadomić, że z sięgania po każdą „fajność” wychodzą bardzo niefajne rzeczy. Zepsuć dzieci łatwo, ale tak „wychowanego” pokolenia nie ocali nawet interwencyjny schron atomowy..

Noworodki też

W USA wolno zabijać noworodki – te, które urodziły się żywe mimo przeprowadzonej na nich aborcji. Senat odrzucił ustawę, która miała tego zakazać. Wychodzi więc na to, że w USA panuje segregacja ludzi urodzonych (bo co do nienarodzonych to norma) – tym razem według sposobu urodzenia. Skądinąd to logiczne – skoro się dziecko zabija, to nie po to, żeby żyło. A jak przeżyje, to znaczy, że zachowało się nieprzepisowo. Jego urodzenie naraża matkę na stres, a lekarzy specjalistów od aborcji na utratę reputacji i podważa zaufanie, jakie jest konieczne do wykonywania ich zawodu. W taki sposób urodziła się kiedyś Gianna Jessen. Odratowali ją – i patrzcie, jak teraz jeździ po świecie i jątrzy przeciw dobrodziejstwu aborcji. Jak tak dalej pójdzie, znajdzie się i na takich ustawa: o bardzo późnej aborcji.•

Wiedza na nie

Włosi w wieku rozrodczym w większości nie mają dzieci – i mieć nie chcą. Według badań tamtejszego ministerstwa zdrowia takich osób jest przeszło 55 proc. Ankietowani tłumaczą to przede wszystkim względami ekonomicznymi: państwo nie wspiera rodzin, a z pracą są trudności. Badanie wykazało też, że tylko 5 proc. ankietowanych wie, iż szanse kobiety na urodzenie dziecka zaczynają maleć po 30. roku życia. Za to co trzeci włoski nastolatek przyznał, że miał już kontakty seksualne i prawie każdy z nich regularnie korzysta z antykoncepcji. Wiedzę więc mają, ale tylko tę postępową: jak dzieci nie mieć.•


© 2009 www.parafia.lubartow.pl