Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Koncert Nergala i Boża moc
01-10-2016 09:04 • Ks. Stanisław Rząsa

Koncert Nergala i Boża moc

 Przemysław Kucharczak

 

To był przejmujący widok: trzech mężczyzn i dziecko spokojnie sobie stali i modlili się Różańcem. A wokół liczni ubrani na czarno ludzie śmiali się z nich, wymachiwali im nad głowami palcami ułożonymi w diabelskie rogi, tłumnie robili sobie z nimi selfie i filmowali, jak sensację w cyrku.

A tych trzech mężczyzn i chłopiec, jakby nigdy nic, dalej się modliło. Bez cienia agresji, ze spokojnymi, wręcz jaśniejącymi twarzami - jasna plama w tłumie czarnych postaci. Po kwadransie dołączyło do nich jeszcze około 10 osób. Modlili się wieczorem 30 września na chodniku przed klubem w Katowicach, w którym za chwilę miał się zacząć koncert satanistycznego zespołu „Behemot”.

Ta grupa ze swoim liderem Adamem „Nergalem” Darskim znana jest z bluźnienia przeciw Bogu, profanowania Biblii i polskiego godła. Zespół zapowiedział niedawno nawet rozdawanie na koncertach własnych hostii.

Być może ktoś z dziennikarzy, którzy stawili się na miejscu, liczył na coś więcej, na jakiś „oszołomski” protest, zadymę, zacięte w nienawiści twarze wierzących. To musiało być rozczarowujące, że tych kilkunastu ludzi „tylko” się modliło. Nie wznosili żadnych haseł, uśmiechali się i nawet - o zgrozo - sympatycznie wyglądali.

Tymczasem wokół tłum „darł łacha”. Ludzie w czarnych koszulkach i skórach intonowali „Nie boję się, gdy ciemno jest”, oraz wołali z rozbawieniem: „Spalić krzyż!", „Ma ktoś drewno?” i „Chrześcijańskie ścierwa!”.

Prawdopodobnie większość z urządzających tę zabawę fanów Nergala nie wierzy ani w niebo, ani w piekło. A jednak z jakiegoś powodu, którego pewnie sami nie rozumieją, obwieszają się pentagramami i innymi diabelskimi symbolami. Robią to, ponieważ świat duchowy istnieje i ma na nich wpływ o wiele większy, niż są w stanie przyznać. Nie zdają sobie sprawy, w co naprawdę się pakują.

Jeden z najbardziej dokazujących chłopaków w czerni, który nawet klękał na chodniku i udawał, że też się modli, w pewnym momencie podszedł tuż do modlących się i zapytał tak, żeby usłyszeli go kumple: „Przepraszam że przeszkadzam, ale o co się państwo modlicie?”. Pytanie było całkiem sensowne, ale nikt mu nie odpowiedział, bo zadał je w środku dziesiątki Różańca. Gdyby zapytał w innym momencie, musiałby usłyszeć przyjacielskie: „Za ciebie, bracie”.

Modlący się ludzie przyszli na apel Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, ruchu, który powstał w Polsce przed paru laty w sposób zupełnie oddolny. Niektórzy nawet nie są z nim związani, a tylko przeczytali o tej planowanej akcji modlitewnej w internecie.

Autorom akcji chodzi nie tylko o ratunek dla ludzi, którzy fascynują się muzyką, niosącą satanistyczne treści - bo, niestety, jedno od drugiego nie da się oddzielić. Chodzi też o ekspiację, przebłaganie Boga za obrażające Go treści, padające ze sceny w Katowicach. Każdy, kto ma doświadczenie istnienia świata duchowego wie, że to nie jest obojętne. Podobnie, jak modlitwa sprowadza Boże błogosławieństwo na miasto i jego mieszkańców, tak i bluźnierstwo może ściągać przekleństwo.

- Szatan jest tak stary, jak świat, a my żyjemy na tym świecie tylko 50, 60, 80 lat. Nigdy go nie dogonimy w inteligencji. Natomiast w zaufaniu Bogu przegonimy go. Bo to moc Boża zwycięża, a nie człowiek - powiedział nam Imre Polgar, Węgier od dziewięciu lat mieszkający w Katowicach. Przyszedł na tę modlitwę, bo przeczytał o niej w internecie. Razem z nim o opiekę Maryi nad wchodzącymi na koncert ludźmi, modlił się jego jasnowłosy syn, Maksymilian, uczeń podstawówki.

- Dawid nie zwyciężył Goliata kamyczkami, ale zaufaniem. Taka gromadka, jak 8 starszych pań, dwoje dzieci i trzech mężczyzn, to jest bardzo dużo - powiedział nam Imre.

Modlitwa zakończyła się pół godziny przed koncertem. Większość chrześcijan rozeszło się. I tylko trzech chłopaków w czarnych strojach zaczęło rozmawiać z dwoma chłopakami, którzy przed chwilą się modlili. Widać było, że jedni i drudzy traktują się ze szczerym... szacunkiem. - ...Bo Wszechświat jest racjonalny – mówił chłopak w koszulce z motywami pro-life. - No dobrze, ale... – dyskutował z nim równie sympatyczny chłopak w czerni. Nie wypadało podsłuchiwać, więc wysłannik „Gościa” poszedł dalej.

Jednym z trzech chłopaków, którzy tak spokojnie i z szacunkiem rozmawiali z dwoma chrześcijanami, był ten, który przed kwadransem najbardziej dokazywał, klękając na chodniku. Ten sam, który zadał wtedy to całkiem sensowne, choć prowokacyjne pytanie, o co się modlą. Być może jest już gotów przyjąć odpowiedź.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl