Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Na klęcząco? Na stojąco? Tak
06-09-2016 08:36 • Ks. Stanisław Rząsa

 

Na klęcząco? Na stojąco? Tak
Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak
GN 36/2016 |
dodane 01.09.2016 00:00 Zachowaj na później
 
Z trzymania się nieaktualnych zasad mogą powstać kwasy.
Podczas wakacji trafiłem w jednym z kościołów na kazanie o lekceważeniu Eucharystii. – Są tacy ludzie, którzy przyjmują Komunię św. na stojąco! – oburzał się kaznodzieja.
Zrobiło mi się nieswojo, bo ja zazwyczaj tak właśnie przyjmuję Komunię. Robię tak, bo w większości kościołów, w których bywam, tak się Ciało Pańskie przyjmuje. Ale jeśli jestem w kościele, gdzie jest inaczej, wówczas dostosowuję się do tego zwyczaju. Czasem jednak widzę, że ktoś ostentacyjnie zachowuje się inaczej. Na przykład klęka na oba kolana, gdy inni stoją, albo wyzywająco stoi, gdy inni klęczą. Ten pierwszy prawdopodobnie nasłuchał się historii o profanowaniu Pana Jezusa postawą stojącą, a ten drugi jest, być może, „wrogiem lefebrystów”. Można i tak, nie ma co z tego robić afery, ale sądzę, że takie, nierzadkie przecież, sytuacje znamionują głębszy problem. Taki mianowicie, że pewna część zaangażowanych katolików nie ufa Kościołowi.
– Mnie do grzechu nawet papież nie namówi – upierała się babcia, której powiedziano, że jeśli weźmie udział we Mszy św. w sobotni wieczór, spełni obowiązek uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej. Bo „kiedyś tak nie było”. No zgoda – i wtedy Msza w wigilię niedzieli nie była Mszą niedzielną. Ale teraz jest – bo tak zdecydował Kościół. I ma do tego prawo. „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” – usłyszał Piotr.
To niesamowite, że sam Bóg respektuje przepisy, które wprowadzają uprawnieni pasterze Kościoła. Przykazania kościelne, kształt liturgii, wygląd kościoła, posty, dni pokuty, dyspensy czy inne tego typu rzeczy zależą od decyzji Kościoła. Od Kościoła także zależy kto, gdzie i ile razy może przyjmować Komunię św., kto ma ją rozdawać, na jakich warunkach i w jaki sposób należy ją przyjmować, na przykład do ust czy na rękę.
Bóg szanuje autorytet, który złożył w ręce ludzi. Szanuje decyzje kościelnych przełożonych i podoba Mu się, gdy podwładni w duchu posłuszeństwa podporządkowują się im.
Jeśli Kościół w ramach swoich uprawnień na coś się zgodził – to i Bóg się na to zgodził. A skoro tak, to znaczy że korzystanie z tego nie może nikomu szkodzić. Jeśli są szkody, to z zamieszania, które sieją ludzie przekonani, że Bóg nie związał lub nie rozwiązał tego, co związał lub rozwiązał Kościół. Bo mylą przykazania Boże z przykazaniami kościelnymi i sądzą, że formy publicznego wyrażania wiary nie mogą się zmieniać.
Oczywiście trzeba przyjmować Komunię św. na klęcząco i tylko do ust – jeśli tak zarządzi Kościół. Jeśli natomiast pozwala inaczej – to wolno inaczej. Najlepiej tak, jak w danym kościele zarządził proboszcz. Bóg to aprobuje, więc ludzie też powinni.

 

Franciszek Kucharczak GN 36/2016 

Podczas wakacji trafiłem w jednym z kościołów na kazanie o lekceważeniu Eucharystii. – Są tacy ludzie, którzy przyjmują Komunię św. na stojąco! – oburzał się kaznodzieja.

Zrobiło mi się nieswojo, bo ja zazwyczaj tak właśnie przyjmuję Komunię. Robię tak, bo w większości kościołów, w których bywam, tak się Ciało Pańskie przyjmuje. Ale jeśli jestem w kościele, gdzie jest inaczej, wówczas dostosowuję się do tego zwyczaju. Czasem jednak widzę, że ktoś ostentacyjnie zachowuje się inaczej. Na przykład klęka na oba kolana, gdy inni stoją, albo wyzywająco stoi, gdy inni klęczą. Ten pierwszy prawdopodobnie nasłuchał się historii o profanowaniu Pana Jezusa postawą stojącą, a ten drugi jest, być może, „wrogiem lefebrystów”. Można i tak, nie ma co z tego robić afery, ale sądzę, że takie, nierzadkie przecież, sytuacje znamionują głębszy problem. Taki mianowicie, że pewna część zaangażowanych katolików nie ufa Kościołowi.
– Mnie do grzechu nawet papież nie namówi – upierała się babcia, której powiedziano, że jeśli weźmie udział we Mszy św. w sobotni wieczór, spełni obowiązek uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej. Bo „kiedyś tak nie było”. No zgoda – i wtedy Msza w wigilię niedzieli nie była Mszą niedzielną. Ale teraz jest – bo tak zdecydował Kościół. I ma do tego prawo. „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” – usłyszał Piotr.
To niesamowite, że sam Bóg respektuje przepisy, które wprowadzają uprawnieni pasterze Kościoła. Przykazania kościelne, kształt liturgii, wygląd kościoła, posty, dni pokuty, dyspensy czy inne tego typu rzeczy zależą od decyzji Kościoła. Od Kościoła także zależy kto, gdzie i ile razy może przyjmować Komunię św., kto ma ją rozdawać, na jakich warunkach i w jaki sposób należy ją przyjmować, na przykład do ust czy na rękę.
Bóg szanuje autorytet, który złożył w ręce ludzi. Szanuje decyzje kościelnych przełożonych i podoba Mu się, gdy podwładni w duchu posłuszeństwa podporządkowują się im.
Jeśli Kościół w ramach swoich uprawnień na coś się zgodził – to i Bóg się na to zgodził. A skoro tak, to znaczy że korzystanie z tego nie może nikomu szkodzić. Jeśli są szkody, to z zamieszania, które sieją ludzie przekonani, że Bóg nie związał lub nie rozwiązał tego, co związał lub rozwiązał Kościół. Bo mylą przykazania Boże z przykazaniami kościelnymi i sądzą, że formy publicznego wyrażania wiary nie mogą się zmieniać.
Oczywiście trzeba przyjmować Komunię św. na klęcząco i tylko do ust – jeśli tak zarządzi Kościół. Jeśli natomiast pozwala inaczej – to wolno inaczej. Najlepiej tak, jak w danym kościele zarządził proboszcz. Bóg to aprobuje, więc ludzie też powinni.

Akt biologiczny

 

Andrzej Wielowieyski, polityk i były redaktor „Więzi”, pochylił się w „Gazecie Wyborczej” nad „sporem o aborcję”. Uznał, że w kwestii ochrony życia nienarodzonych „obecny stan prawny to prawo wadliwe: niezrealizowane i nieszanowane”. Według niego „potrzebne jest rozszerzenie praw kobiet do decydowania o swoim macierzyństwie”. Cóż, prawo zakazujące kradzieży też jest średnio realizowane i szanowane. Czy to znaczy, że potrzebne jest rozszerzenie praw obywateli do decydowania o kradzieży? W tekście jest wiele takich kwiatków. Wśród nich stwierdzenie, iż wzrasta świadomość, że „urodzenie dziecka wymaga nie jednego, jak dotąd, aktu biologicznego, ale dwóch aktów: zapłodnienia i woli urodzenia”. Czyli że co? Jeśli kobieta poczęła, ale nie chce urodzić, to dziecko jakoś tak wchłonie się czy coś? No chyba, że za akt biologiczny uznajemy trucie lub kawałkowanie dziecka. U dorosłych podobne „akty biologiczne” nazywa się zabójstwami.

 

Moralność laicka

 

Francuska Rada Stanu zawiesiła zakaz noszenia burkini na plaży. Chodzi o strój kąpielowy, używany przez muzułmanki, zakrywający prawie całe ciało. Przypomnijmy, że w niektórych kurortach policja wlepiała tak ubranym kobietom mandaty. Merowie nadmorskich miast nie chcą się stosować do decyzji Rady Stanu i dalej szykanują za burkini. Bo to podobno „niemoralne”. Cóż, w normalnych warunkach moralność nie zależy od władz centralnych, a tym bardziej lokalnych. Ale we Francji, jak się zdaje, „świeckość” zastąpiła już Pana Boga.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl