Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Wspólne manowce
16-04-2015 07:10 • Ks. Stanisław Rząsa

Wspólne manowce

Franciszek Kucharczak

GN 16/2015 |

Świat chce iść z Kościołem jedną drogą – ale w przeciwnym kierunku.

Wspólne manowce   rysunek franciszek kucharczak /gn

Jedną z osobliwości ostatniego czasu był list otwarty Adama Michnika i Jarosława Mikołajewskiego z „Wyborczej” do papieża. Autorzy poskarżyli się tam na Kościół w Polsce, który szykanuje „rycerza Papieża Franciszka”, czyli ks. Lemańskiego. Przy okazji przejechali się po paru innych sprawach, które bolą ich zatroskane o Kościół serca – na przykład kampania „Konkubinat to grzech”. Hitem sezonu było zdanie uzasadniające, dlaczego mieszają się w decyzje Kościoła: „Czujemy się chrześcijanami, choć jeden jest nieochrzczony, drugi niepraktykujący”.

List zawiera wiele wątków godnych analizy, ale jeden szczególnie przykuł moją uwagę. Otóż Michnik i Mikołajewski pod koniec tekstu zwracają się do papieża słowami: „Dzięki Tobie i ks. Wojciechowi mamy wolę szukać wspólnej drogi z Kościołem. Kościół w Polsce bardzo nam utrudnia tę sprawę – jak wiesz, dla ludzi nieobojętnych na wiarę jest to sprawa życia lub śmierci”.

Innymi słowy: Rozważymy pójście drogą Kościoła, o ile Kościół nie pójdzie tą drogą, którą idzie. A jakoś nie widać, żeby gazeta Michnika zaczęła potępiać aborcję, sprzeciwiała się in vitro, postawiła tamę homopromocji, nie widać, żeby zwalczała rozwody, żeby była przeciw seksedukacji, a nawet żeby przestała utrącać religię w szkole. Widać coś całkowicie przeciwnego. Widać agresywne przerabianie Polski na postchrześcijańską modłę. Ostatecznie wychodzi więc na to, że Michnik pójdzie z Kościołem, o ile Kościół pójdzie z Michnikiem. A my mamy być szczęśliwi, bo oto sam naczelny „Wyborczej” kokietuje nas „zbliżeniem stanowisk”.

To nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Do Kościoła wchodzi się drogą nawrócenia przez bramę, którą jest Jezus Chrystus. Droga kompromisów Ewangelii ze światem jest receptą na letniość, czyli na zatracenie. I potem jest jak z pewnym tygodnikiem katolickim: ma poparcie salonów, zachwyty feministek i uznanie homolobby, ma reklamę i cytowalność – tylko czytelników nie ma.

Nie może być inaczej, bo ludzie potrzebują czystej i całej Ewangelii, a nie zbiorku wybranych cytatów z Jezusa, Magdaleny Środy, Małgorzaty Fuszary i ks. Lemańskiego, ze wstępem i przypisami Adama Michnika.

Nie bez powodu ostrzegał św. Paweł: „Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością?” (2 Kor 6,14). Uznanie świata to dla Kościoła pocałunek śmierci.

W liście panów z „Wyborczej” zawiera się istota pokusy, jaką od dwóch tysięcy lat słyszą dzieci Kościoła: „Oddaj mi pokłon, a dam ci udział w tym, nad czym mam władzę”. Jest to więc w istocie propozycja sojuszu dwóch koncepcji, z których jedna jest chrześcijańska, a druga udaje chrześcijańską, choć jest jej odwrotnością. Ulec tej pokusie byłoby równoznaczne z utratą tożsamości, a w konsekwencji wszystkiego. Taki „Kościół” zyskałby wiele – pieniądze, pochwały, miejsce na salonach i dowolne koncesje, a straciłby tylko jedno: sens.

Mamy ochronę

Prezydent Komorowski ratyfikował konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Dzięki obficie używanej w dokumencie terminologii typu „płeć kulturowa”, ochroną zostaną objęte Polki wszystkich płci, również męskiej, o ile jej przedstawiciele odnajdą w sobie odpowiednią tożsamość. Krótko mówiąc – konwencja jest w interesie nas wszystkich. Skończą się rodziny – skończy się przemoc domowa.

Biedne warchlaczki

Ewa Siedlecka ubolewała w „Wyborczej”, że w Polsce jest złe prawo łowieckie, które nie uwzględnia postulatów ekologów i innych takich. Wśród mających poruszyć serca czytelników opisów polowań, znalazła się relacja z zabijania ciężarnych samic: „Rozcina się brzuch, wyjmuje pęcherz płodowy, w którym jest pięć, sześć, siedem malutkich pasiastych warchlaczków. Przy patroszeniu karmiących łań mleko z grzęzów (wymion) miesza się z krwią. (...) Jeden z myśliwych wprawnymi ruchami patroszy zamknięte w pęcherzu płody”. Bestialstwo, szok – tak? O tak. Nie to, co przy aborcji, bo tam nie chodzi o warchlaczki.

Ideologia z niczego

Małgorzata Marenin musi zapłacić abp. Michalikowi 540 zł tytułem zwrotu kosztów procesowych. Tak skończyło się jej kolejne podejście do sądu, w którym próbowała doprowadzić do skazania duchownego za jego krytyczną wobec feministek homilię. Sąd stwierdził, że w ogóle doszło do rozprawy, bo wcześniej Marenin nie dostarczyła treści homilii, która ją oburzyła. Gdy dostarczyła, okazało się, że nie ma tam tego, o co oskarżała abp. Michalika. Czyli wielkie halo o nic. Typowe dla feministek.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl