Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Bóg pro choice
10-04-2015 10:53 • Ks. Stanisław Rząsa

Bóg pro choice

Franciszek Kucharczak

Gdyby człowiek nie mógł wybierać źle, nie mógłby też wybierać dobrze.

Bóg pro choice   rysunek franciszek kucharczak /gn

Wśród komentarzy na temat katastrofy airbusa w Alpach francuskich pojawiały się często standardowe w takich przypadkach pojękiwania: „I gdzie był Bóg?”. Bo Bóg jest miłosierny, a to w potocznym przekonaniu oznacza, że ma zatroszczyć się o to, żeby człowiekowi było komfortowo aż do końca wybranego i zaplanowanego. Bo Bóg ma być „pro choice” (za wyborem – to hasło propagatorów aborcji), a chodzi o każdy wybór, jaki podejmuje człowiek.

A jednak, paradoksalnie, właśnie to straszne wydarzenie w Alpach było, najprawdopodobniej, skutkiem ludzkiego wyboru. Tak jak przy aborcji, gdy decyzja jednego człowieka decyduje o życiu innego człowieka. Takie są skutki „pro choice”, gdy człowiek wybiera po swojemu, nie licząc się z wyborem wskazywanym przez Boga. To się nazywa grzech, a wskutek grzechu zawsze cierpią nie tylko sprawcy, ale też inni, choć rzadko widać to tak wyraźnie, jak w przypadku katastrofy airbusa. Gdy wskutek aborcji ginie dziecko, pokrwawione szczątki utylizuje się i niby jest po sprawie. A że to dziecko miało być darem dla kogoś? Że Bóg miał dla jego życia plan, wskutek którego miało na świecie być lepiej niż jest? A kto to sprawdzi!

Wiemy, co stracilibyśmy, gdyby Emilia Wojtyłowa w 1919 r. posłuchała lekarza i poddała się aborcji, ale nie wiemy, co straciliśmy z powodu tych milionów aborcji, jakie popełniono w Polsce po wojnie. Tak nie miało być, bo Bóg nigdy nie chce grzechu. Jeśli ktoś grzeszy, może być pewien, że zrobił dziurę w tym, co miało być całe.

Ale dlaczego Bóg, skoro chce inaczej, nie interweniuje? Czemu nie otworzył tych drzwi, które zablokował samobójca-zabójca?

Ha, wygląda na to, że Bóg traktuje nas poważnie i że nasze życie to nie ćwiczenia. To nie gra komputerowa, w której delikwent ma ileś tam „żyć”. Naprawdę jesteśmy wolni, a to znaczy, że ponosimy skutki naszych wyborów, a inni z nami. Każda decyzja ma wpływ na innych. Natomiast świat, podżegany przez szatana, chce wychowywać ludzi w kłamliwym przekonaniu, że jest inaczej – że można wybierać jak się chce, a podjęte decyzje nie muszą mieć żadnych skutków. Że można „uprawiać seks”, tylko trzeba zadbać, żeby to niczym nie skutkowało. A jeśli jednak poskutkuje, to trzeba to „usunąć”, a potem wmawiać sprawcy, że nie będzie skutków psychicznych. A jeśli są, to widocznie dlatego, że sprawca ma obsesję religijną.

Świat kłamie za diabłem, że można ślubować małżonkowi dozgonną wierność, a potem związać się z kimś innym – i to nic nie znaczy. Nawet do Komunii trzeba takich ludzi dopuszczać.

Świat kłamie, że każdy kto chce, ma prawo do dziecka, i może je sobie zamówić, nawet kosztem innych ludzi, trzymanych w lodówkach albo wylewanych do ścieków. A arcykłamstwem w tym wszystkim jest wmawianie ludziom, że to jest właśnie miłosierdzie.

Bóg jest miłosierny – dlatego mówi: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli” (Pwt 30,19).

Bóg jest za wyborem – życia.

Wymóg hipokryzji

W ramach przedwyborczego szumu wokół in vitro napisali w „Wyborczej”, że „strasząc posłów karami kościelnymi, biskupi muszą się liczyć z dezaprobatą wielu katolików. Liczne sondaże pokazują, że ponad połowa Polaków jest przeciwna angażowaniu się Kościoła, księży na przykład w przebieg głosowań w Sejmie. A poparcie dla in vitro wynosi blisko 70 proc.”. To ci argument – większość uważa, że czarne jest białe, więc pozostali powinni to uznać. A podobno hipokryci to ci, co wbrew przekonaniu ulegają presji tłumu. Cóż, w Sodomie mieli 100 procent poparcia dla sodomii.

Legalność zakazana

Legalna pikieta antyaborcyjna, zorganizowana w Brukseli przez Fundację Pro – Prawo do Życia, została brutalnie rozbita przez grupy „socjalistów”. Urażeni widokiem dużych transparentów ze zdjęciami dzieci zamordowanych w wyniku aborcji, zaatakowali działaczy fundacji z okrzykami „faszyści”. Potem wkroczyli policjanci, którzy… kazali usunąć plakaty. Bo „wywołują agresję”. Wreszcie sami podeptali transparenty i połamali kije, po czym zepchnęli pikietujących z placu. Jak widać, demokracja zachodnia jest już tak rozwinięta, że jakiekolwiek inne rozwijanie, niezgodne z jedynie słuszną linią, stanowi przestępstwo. Zwłaszcza rozwijanie „faszystowskich” transparentów. A jakie to faszystowskie? A to już demokraci decydują.

Horror musi być

Dziennik „Fakt” zrobił aferę wokół rekolekcji dla młodzieży szkolnej z Gryfic. Miał tam być „horror”, bo ludzie, nad którymi ksiądz się modlił, „mdleli”. W rzeczywistości nie było horroru, ale była głęboka modlitwa. Czyli nieciekawie. A dla tabloidów nieciekawe wiadomości to horror. Więc wszystko gra.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl