Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Czytania na dziś
 
Kobiety, do których feministki się nie przyznają
31-05-2014 14:24 • Ks. Stanisław Rząsa

Kobiety, do których feministki się nie przyznają

Dr Tomasz M. Korczyński

Na początku maja br. przez dwa dni ok. 9 tys. feministek na tak zwanym Kongresie Kobiet obradowało nad trudnym losem płci pięknej w Polsce. Zebrane panie, z prezydentową na czele i niemal jedynym panem, premierem Tuskiem (który notabene został przez feministki wygwizdany), słowem nie wspomniały o prawdziwych bohaterkach, jakimi są prześladowane chrześcijanki w ponad 50 krajach na świecie.

Trafnie zauważył ks. bp Antoni Dydycz w „Naszym Dzienniku”, że na tym kongresie zabrakło pełnej reprezentacji kobiet. Na przykład nikt „nie zabrał głosu w obronie kobiety, która od dwóch lat przebywa w więzieniu w Kanadzie – Mary Wagner, mającej 38 lat. Jej rzekomą winą ma być to, że broniła życia”.

Kanada

Mary Wagner, więźniarka sumienia, jest moją osobistą bohaterką. Ta katoliczka z Kanady od wielu lat angażuje się w obronę dzieci w prenatalnej fazie życia. Wagner zapowiedziała, że po wyjściu na wolność w dalszym ciągu będzie uczestniczyć w kampaniach pro-life. W Kanadzie można bezkarnie mordować dzieci nienarodzone, ale nie można ich bronić. „Zbrodnia” Mary Wagner, za którą poszła do więzienia, polegała na demonstrowaniu przez nią swoich poglądów wynikających z głębokiej wiary i nakazu sumienia. Modlitwa na różańcu też nie spodobała się sądowi, a prowadzone rozmowy z wchodzącymi do placówki aborcyjnej kobietami, które miały na celu odwieść je od zamiaru zabicia swoich dzieci, zostały zdefiniowane jako narażanie „pacjentek” na dodatkowy stres.

Pakistan

Asia Bibi (właściwie: Asii Noreen) ma 43 lata, pochodzi z wioski Ittanwali i jest kolejnym katolickim więźniem sumienia. Jest żoną 50-letniego Ashiqa Masiha i matką pięciorga dzieci. W ich wiosce żyje ok. 1,5 tys. rodzin, z czego tylko trzy wyznają Jezusa Chrystusa. Muzułmanki z jej miejscowości wielokrotnie naciskały na Asię, aby przeszła na islam. 19 czerwca 2009 roku w trakcie ożywionej dyskusji Asia opowiedziała im treść Ewangelii, podkreślając, że Jezus Chrystus umarł za nasze grzechy, a następnie zmartwychwstał, czego nie uczynił Mahomet. Po tej wypowiedzi została pobita przez muzułmanki, a potem uwięziona. Z głośników meczetu zapowiadano, że chrześcijanka za karę zostanie przewieziona przez wioskę na ośle (to częsta kara dla niewiernych w świecie islamu). Chrześcijanie poinformowali o pogróżkach policję, która zabrała Asię do aresztu, zanim dokonano samosądu. Nalegali też, aby policja zrezygnowała z oskarżenia jej o bluźnierstwo, ale urzędnicy zapowiedzieli, że muszą to uczynić, gdyż są naciskani przez islamskich przywódców.

7 listopada 2010 roku, po trwającym ponad szesnaście miesięcy procesie, Asia Bibi została pierwszą kobietą skazaną w Pakistanie na karę śmierci za rzekome bluźnierstwo przeciwko Mahometowi. Nałożono na nią także grzywnę w wysokości (w przeliczeniu na złotówki) ok. 3160 zł, co odpowiada dwuipółrocznym zarobkom robotnika w Pakistanie. Dla Asii Bibi i jej bliskich, którzy liczyli na szybki powrót do domu z więzienia żony i matki, wyrok ten jest szokujący i druzgocący. Do dziś dzielna katoliczka przebywa w celi śmierci. Nie wyparła się Jezusa, o co zabiegają urzędnicy. Nawet jeśli wyjdzie na wolność, ułaskawiona przez prezydenta (który się do tego nie pali) albo Sąd Najwyższy, to i tak duchowni islamscy i fanatycy wydali już na nią wyrok. Aby przeżyć, musiałaby uciec z kraju razem ze swoją liczną rodziną, podobnie jak uczyniła to 14-letnia i niepełnosprawna dziewczynka, Rimsha Masih, oskarżona w wyniku prowokacji o podobne „przestępstwo”.

Nigeria i Sudan

Uprowadzone przez islamskich terrorystów z Boko Haram nigeryjskie chrześcijanki cały czas przebywają w rękach porywaczy. Ponad dwieście nieletnich uczennic porwanych w połowie kwietnia br. z miejscowości Chibok należało do różnych wspólnot chrześcijańskich. Zostały porwane ze względu na swoją religię. Terroryści zapowiedzieli, że zostaną sprzedane jako niewolnice, inne oddane za żony muzułmanom. Matki dziewczynek przeżywają głęboką rozpacz. Pamiętajmy o nich.

Nie zapominajmy także o Meriam Yahia Ibrahim z Republiki Sudanu. Ta 27-letnia chrześcijanka aresztowana w Chartumie w lutym br., mimo że spodziewała się drugiego dziecka, została skazana na śmierć przez powieszenie za wiarę w Chrystusa. Jej ojciec jest muzułmaninem, co dla rządu i sądu jest wystarczającym powodem do zamordowania Ibrahim. Egzekucja ma zostać wykonana, gdy drugie dziecko Ibrahim, które urodziło się we wtorek, skończy dwa lata. Ale wcześniej, po jego urodzeniu, kobieta otrzyma jeszcze sto batów za „cudzołóstwo”, ponieważ wzięła ślub z chrześcijaninem. Muzułmanki nie mogą bowiem w Sudanie wychodzić za mąż za chrześcijan. Meriam przebywa w więzieniu od lutego br. Jest bita niemal codziennie. Jej 20-miesięczny synek Martin przebywa także w więzieniu, ponieważ oficjalnie jego ojciec nie może się nim zajmować. To zabronione, podobnie jak konwersja z islamu na chrześcijaństwo. Mąż Meriam, Daniel Wani, który jest chrześcijaninem z Sudanu Południowego, powiedział, że jego żona nigdy nie była muzułmanką, została wychowana przez samotną matkę, Etiopkę, i pomimo ucisku jest bardzo dzielna. Kiedy sędzia zapytał Meriam, czy wyrzeka się wiary i powraca do islamu, ta odważna kobieta odpowiedziała: „Jestem chrześcijanką i nigdy nie popełniłam apostazji”.

Korea Północna i Erytrea

Szkoda też, że feministki nie wspomniały o eksterminacji kobiet w obozach zagłady w Korei Północnej. Takie przypadki, jak ten chrześcijanki Hea Woo, która z powodu swojej wiary została zesłana do kolonii karnej, są codziennością wyznawców Chrystusa. Hea Woo w więzieniu spotykała się potajemnie z innymi chrześcijankami w toalecie, żeby się modlić, a wersetami z Pisma Świętego, które znała na pamięć, dzieliła się ze swoimi współwięźniarkami.

W 2009 roku odbyła się publiczna egzekucja chrześcijanki Ri Hion Ok, skazanej na karę śmierci za rozpowszechnianie Biblii. 33-letnia Ri została zamordowana 16 czerwca w mieście Riongczon na północnym zachodzie kraju, niedaleko granicy z Chinami. Dzień po wykonaniu wyroku na Ri jej rodzice, mąż i troje dzieci zostało wysłanych do obozu w mieście Heriong na północnym wschodzie Korei Północnej.

Pod koniec ubiegłego roku w Erytrei 30-letnia chrześcijanka Wehazit Berhane Debesai zmarła w więzieniu w miejscowości Adi Quala. Przez długi rok kobieta znosiła ciężkie więzienne warunki, po czym zmarła z wycieńczenia. W więzieniu znalazła się w wyniku łapanki, jaką zorganizował reżim Afewerki’ego poszukujący ukrytych wierzących. Wehazit nie wyrzekła się swojej wiary w Jezusa Chrystusa, przez co została pozbawiona koniecznej pomocy medycznej. Erytrejska chrześcijanka Helen Berhane, która spędziła w więzieniu ponad dwa i pół roku, a także przeżyła piekło pobytu w kontenerach okrętowych, powiedziała: „Myślę, że więzienie jest gorsze niż kara śmierci. Zabicie nas byłoby przejawem życzliwości. Więzienie jest niczym śmierć za życia. A nawet gorzej, jest śmiercią godności, nadziei i marzeń”.

Mógłbym napisać jeszcze o innych kobietach: z Arabii Saudyjskiej, Iranu, Egiptu, Iraku, Chin, Wietnamu, Kolumbii, Somalii, Indii czy Bhutanu, które potrzebują wsparcia, także tego symbolicznego. Na ich jęk, płacz i ból świat rzadko dziś reaguje.

Te prawdziwe bohaterki, o których walczące feministki z Kongresu Kobiet zapewne nic nawet nie wiedzą, gdyż są bardzo zajęte ratowaniem siebie z okowów męskich represji, dla nas są wyzwaniem i wzorem jako kobiety, które przechodząc próbę wiary, ukochały bardziej Boga i bliźnich niż siebie. Tym samym podsumuję ten artykuł słowami zacytowanego na wstępie ks. bp. Antoniego Dydycza, który stwierdził, że tzw. Kongres Kobiet ograniczał się wyłącznie i jedynie do kobiet o takich samych poglądach, i nie było na nim nie tylko miłości, ale nawet tolerancji. Przeciwnie, kongres wskazywał, że kobietami są jedynie te, które podzielają poglądy feministek. Jako chrześcijanie wiemy jednak, że prawda obroni się sama i nie potrzebuje do tego feministycznego poparcia Kongresu Kobiet. Nie zważając też na wrogów Kościoła, Boga i chrześcijaństwa, jako chrześcijanie mamy obowiązek modlić się za prześladowanych wyznawców Chrystusa i pomagać im.

Autor jest socjologiem, publicystą, ekspertem ds. zjawiska prześladowań chrześcijan.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl