Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Media to nie platforma propagandy
06-02-2013 14:54 • Ks. Stanisław Rząsa
zdjecie

(M. MATUSZAK)

Media to nie platforma propagandy

Z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem TChr, etykiem, rozmawia Sławomir Jagodziński

Ignorowanie prawa, dyskryminowanie katolików i ograniczanie wolności religijnej wypunktował Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji ks. abp Sławoj Leszek Głódź w liście do jej przewodniczącego. Skąd taka zapiekłość tego urzędu w działaniach przeciw obecności Telewizji Trwam na multipleksie?

– Ksiądz arcybiskup wypunktował z całą jasnością naganną praktykę organów decyzyjnych. To, co należy podkreślić, uczynił to jako katolik, obywatel, pasterz Kościoła, ale i oficjalny, urzędowy delegat Episkopatu Polski ds. Telewizji Trwam. To nadaje rangę i powagę tej wypowiedzi. To są słowa wypowiedziane w imieniu katolików w Polsce i ich pasterzy. O konieczności takiej wyrazistości wypowiedzi świadczy istotnie zapiekłość Krajowej Rady. Wydaje się, że siła walki o obecność Telewizji Trwam na multipleksie wyrasta z jednego tylko powodu – z rangi, jaką Telewizja Trwam ma w życiu religijnym i społecznym w Polsce. Nie walczy się przecież o coś, co jest marginalne, nieznaczące. Rola tej Telewizji wyraża się w działalności religijnej, formacyjnej i społecznej. Dosłownie przedwczoraj przypadkowo spotkana osoba na Śląsku powiedziała mi, że ogląda tę Telewizję, bo jest to swoista encyklopedia życia. W czasie propagandy, narzucania ideologii i światopoglądu antychrześcijańskiego Telewizja Trwam wyznacza wielu osobom przystań niepodległości, suwerenności myśli i sumień.

Metropolita gdański zwrócił uwagę na niepokojący dobór zasad w przyznawaniu koncesji. Pojawia się tu zalecenie propagowania w programach religijnych tolerancji i treści ekumenicznych. Dobrze wiemy, że dziś np. słowo „tolerancja” jest różnie rozumiane…

– Jest sprawą dość kuriozalną, że takie kryterium w kontekście starań Telewizji Trwam o miejsce na multipleksie zostało sformułowane. Gdyby o koncesję w Polsce ubiegała się stacja islamska, takie kryterium byłoby jakoś zrozumiałe… Jednak w kraju, którego początki, tożsamość wyrastają z chrześcijaństwa i którego „dziejów nie sposób zrozumieć bez Chrystusa” (Jan Paweł II), pouczanie o istocie misji stacji katolickiej jest albo ignorancją, albo arogancją. Katolicyzm oznacza uniwersalizm, a w tym mieści się coś więcej niż tolerancja. Pojęcie tolerancji jest dzisiaj fetyszem, przedmiotem kultu. I staje się coraz bardziej absurdalne. Można zapytać, czy tolerancyjne dla gremiów Krajowej Rady byłyby programy poświęcone promocji ideologii gender, a nietolerancyjne programy poświęcone krytyce rzekomego prawa wyboru kobiety w kontekście aborcji. Kto miałby taką tolerancyjność i jej granice ustalać? Czy planowane byłoby obok „ministerstwa mowy nienawiści” powołanie „ministerstwa granic nietolerancji”? Czy Krajowa Rada zna pojęcie „wolność słowa” i czy nie eliminuje go z jednej jedynej sfery życia społecznego – tzn. ze sfery Kościoła katolickiego w Polsce?

Bardzo ważne jest zwrócenie uwagi przez ks. abp. Głódzia na interes społeczny przyznania Telewizji Trwam miejsca na multipleksie. Czemu o tym się nie mówi, skupiając się na tych wszystkich formalnoprawnych kryteriach?

– Tak, to niezwykle cenna i ważna uwaga księdza arcybiskupa. To swoisty przyczynek do rozumienia demokracji, w której gwarantuje się możliwość wypowiadania się różnych grup obywateli. Krajowa Rada – na ile zza opadającej mgły niejasności dają się rozpoznać jakiekolwiek kryteria jej działania – wskazuje na kryteria finansowe, płynności finansowej, kryteria tolerancyjności i pluralizmu religijnego (w duchu ekumenizmu). Rzeczywiście, rodzi się pytanie: A gdzie w tych kryteriach jest interes odbiorcy i interes społeczny?

Krajowa Rada chyba zapomina, że media to środki społecznego przekazu, a nie platforma generacji zysku i propagandy. Jeśli głosy i wysiłki setek tysięcy ludzi maszerujących spontanicznie mimo utrudnień nie są wyrazem woli i interesu społecznego, jeśli podpisy niemal dwóch i pół miliona obywateli są ignorowane, to jest to poważne pytanie o kształt demokracji. Telewizja powinna ze swej istoty stanowić element społecznego przekazu – informacji, treści, wartości. Tak odbierają to widzowie, w których imieniu ks. abp Głódź zabrał głos. Jak się okazuje, trudno by ten głos stał się głosem dialogu w sytuacji, w której Krajowa Rada ma poczucie własności posiadania tego, co jest sferą społeczną, obywatelską, a nie prywatną domeną w folwarcznej demokracji.

Dziękuję za rozmowę.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl