Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Czytania na dziś
 
Dlaczego bez jazdy próbnej
25-02-2012 16:03 • Ks. Stanisław Rząsa

SENS BIOETYKI

Dlaczego bez jazdy próbnej

 Ks. dr Tadeusz Pacholczyk


Podczas dyskusji, jaka toczyła się w ostatnim czasie przy okrągłym stole w Fox News, zaproszony do programu gość, komentator Jay Thomas stwierdził, że młodzi ludzie nie powinni mieć obaw, jeśli chodzi o seks przedmałżeński, gdyż nikt nie decyduje się na "zakup samochodu bez jazdy próbnej". "Nie bierze się ślubu ani nie da się nauczyć niczego o seksie bez współżycia" - wywodził. Według słów komentatora, każdy rozsądny człowiek wolałby uniknąć kogoś, kto mógłby być "nieudolny w tych sprawach", podobnie jak każdy rozsądny człowiek chce uniknąć zakupu wadliwego pojazdu. Pan Thomas nie był w stanie sobie wyobrazić, jak - pozostając w obszarze terminologii samochodowej - ktokolwiek mógłby planować małżeństwo bez uprzedniego "przetestowania", "palenia gum" oraz "jazdy próbnej" dotyczącej intymnego pożycia.
Analogia z jazdą próbną jest niewłaściwa z wielu ważnych powodów, a seks przedmałżeński bynajmniej nie jest równoznaczny z nieszkodliwą "jazdą próbną". Kontekst, w którym odbywa się współżycie, jest tu postrzegany w kategoriach "udanego wykonania". Oddzielony od właściwego kontekstu małżeństwa staje się szybko drogą do emocjonalnego i interpersonalnego rozbicia. Ponieważ pożycie płciowe wydobywa swoje właściwe znaczenie tylko w małżeństwie, nie może być właściwie oceniane poza nim. Można tu zastosować analogię do próby oceny efektywności konkretnego samochodu, zanim jeszcze zostanie zmontowany lub zjedzie z linii montażowej.
Znana jest historia sławnego, ale nieodpowiedzialnego kierowcy wyścigowego, który zdecydował się pożyczyć od znajomego camaro, aby wykonać nim jazdę próbną po torze wyścigowym. Szybko osiągnął granicę prędkościomierza, przekraczając obroty maksymalne przy ponad 100 milach na godzinę. Utrzymywał ten stan przez kilka okrążeń wokół toru i w końcu zjechał na bok. Gdy to zrobił, przytarty i przegrzany silnik gwałtownie zgasł i zaczął dymić. Kierowca był przyzwyczajony do drogich, wysokowydajnych maszyn wyścigowych i camaro w porównaniu z nimi wypadało słabo. Wysiadł z samochodu, mrucząc pod nosem: "Co też się dzieje z tym samochodem?!". Współżycie seksualne przed ślubem jest właśnie jazdą próbną podobnego rodzaju - wyraźnie nieuzasadnioną i szkodliwą.
Tego rodzaju "jazda próbna" jest mentalną redukcją potencjalnego małżonka do roli kogoś, kogo jest łatwo zastąpić przez "lepszy model". Kiedy weźmiemy samochód na jazdę próbną i nam się nie spodoba, możemy po prostu zwrócić kluczyki i sprawdzić kolejny model. Ale ludzie nie są samochodami, które możemy ot tak wykorzystać i odrzucić.
Pojmowanie seksualnej "jazdy próbnej" jako wstępu do małżeństwa trywializuje i degraduje poważny związek, jakim naprawdę ono jest. Zresztą odkrycia jakiego rodzaju cech mógłby oczekiwać młody człowiek podczas tego seksualnego testu? Jakie charakterystyki mogłyby zdyskwalifikować kogoś jako jego przyszłą żonę? Gdyby sam żył w czystości i byłyby to jego pierwsze doświadczenia intymne, zdobyte świeżo po złożeniu przysięgi małżeńskiej, automatycznie przyjmowałby, że jego żona jest wspaniała. I żadne "porównania" nie byłyby konieczne.
W ostatecznym rozrachunku trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: kto tak naprawdę chce być w ten sposób "porównywany" z innymi? Partnerzy mogą czuć się zagrożeni, jeśli przypuszczają, że ich współmałżonek porównuje ich z poprzednimi partnerami. Stanowi to silny bodziec do powstrzymania się od pożycia płciowego przed ślubem w celu ochrony bezpieczeństwa emocjonalnego, którego małżonkowie powinni doświadczać w swoim związku. Każda kobieta woli wyjść za mąż za człowieka, który żył w czystości. Podobnie każdy mężczyzna w głębi serca chce ożenić się z dziewicą, a nie z kimś, kto był poddany "jeździe próbnej" przez innych mężczyzn.
Pewna szczęśliwie zamężna kobieta napisała na forum internetowym: "Byłam tylko z jednym mężczyzną, a on był tylko z jedną dziewczyną - i to dopiero w naszą noc poślubną. Być może oboje byliśmy źli w łóżku. Ale żadne z nas nie miało o tym pojęcia, gdyż nigdy nie było z nikim innym. Nigdy nie postrzegaliśmy tego jako problemu".
Piosenkarka i aktorka Rebecca St. James, która również uczestniczyła w dyskusji przy okrągłym stole Fox News, wyraziła tę samą myśl: "Chciałabym tylko podkreślić, że seks małżeński (a nigdy nie byłam z kimkolwiek innym niż mój mąż) jest wspaniały. To takie budujące i piękne. I bardzo się cieszę, że nie mam żadnych wspomnień związanych z kimś innym. Cieszę się, że mój mąż nie ma do kogo mnie porównywać. Mamy tylko siebie".
Narzeczeństwo i małżeństwo opierają się na zaangażowaniu i miłości ofiarowanej innej osobie, a nie na porównywaniu ofert w poszukiwaniu najlepszej lub testowaniu najnowszych pojazdów. Współżycie jest wyjątkowym darem, dzięki któremu możemy oddać się innej osobie w małżeństwie. Cementuje ono w trwały związek skarb miłości małżeńskiej.


Ks. dr Tadeusz Pacholczyk otrzymał doktorat w dziedzinie neurologii (neuroscience) na Uniwersytecie Yale i kontynuował pracę naukową na Harwardzie. Jest kapłanem diecezji w Fall River (Massachusetts) oraz dyrektorem do spraw nauczania i oświaty w Narodowym Katolickim Ośrodku Bioetycznym (National Catholic Bioethics Center) w Filadelfii. Zob. www.ncbcenter.org.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl