Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Czytania na dziś
 
Eseldowskie bunga bunga
10-03-2011 12:38 • Ks. Stanisław Rząsa

Eseldowskie bunga bunga

Ks. Robert Nęcek

Księża płacą podatek ryczałtowy od liczby mieszkańców swojej parafii. Także od ateistów, antyklerykałów i członków SLD. A więc również od posłów Wenderlicha i Senyszyn – pisze rzecznik abp. Stanisława Dziwisza

Starym zwyczajem spadkobiercy dawnej PZPR – dzisiejsze SLD – w okresie przedwyborczym wytaczają najcięższe działa w kierunku Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Nic nowego pod słońcem. Sporo kłamstw, półprawdy i niedomówienia. Stare przyzwyczajenia zostają. Mało konkretów, wiele epitetów. Kiedy słuchałem jednej z konferencji prasowych przedstawicieli SLD, zauważyłem, że od lat powtarzają utarte legendy. Powtórzenia bez pokrycia.

A co płacą?

Oto Jerzy Wenderlich chce walczyć z bogatymi księżmi. Tymczasem miażdżąca większość z nich nie ma pensji sięgającej nawet jednej trzeciej z 12 tysięcy złotych poselskiej pensji, darmowych przejazdów i immunitetu chroniącego przed karną odpowiedzialnością. Przyjaciółka posła Wenderlicha Joanna Senyszyn – najpierw była w PZPR, później w NSZZ "Solidarność", a dziś w SLD – twierdzi, że księża nie płacą podatków. A co płacą jak nie podatki?

Każdy ksiądz pracujący w duszpasterstwie płaci podatek ryczałtowy ustanowiony przez państwo od liczby mieszkańców parafii. Inaczej mówiąc, płaci również od ateistów, antyklerykałów i członków SLD mieszkających na jej terenie. Jest to więc również podatek od posłów Wenderlicha i Senyszyn. Ile państwo uzna, tyle ksiądz musi zapłacić! Duchowni pracujący na uczelniach czy w innych ośrodkach oświatowych płacą jak każdy obywatel.

Dodatkowo – zgodnie z wprowadzoną przez rząd SLD ustawą z 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych – "osoba duchowna, niebędąca podatnikiem zryczałtowanego podatku od przychodów osób duchownych, wykonująca umowę agencyjną lub zlecenia albo inną umowę o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, bądź też wykonująca pracę nakładczą opłaca składkę na ubezpieczenie zdrowotne również z tytułu bycia osobą duchowną".

Równość w stylu SLD

Oznacza to, że ksiądz pracujący na umowę o pracę, który dodatkowo podpisał umowę-zlecenie z innym pracodawcą, musi opłacić ubezpieczenie zdrowotne z umowy o pracę, następnie z umowy-zlecenia, a z racji bycia księdzem dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Gdyby nie był księdzem, nie musiałby tego dodatkowego ubezpieczenia płacić. Wynika stąd, że gdyby ksiądz pracujący na uczelni lub generalnie w szkolnictwie nie był księdzem, nie musiałby podwójnie płacić ubezpieczenia. A ponieważ jest księdzem, musi zapłacić. To jest właśnie równość w stylu SLD. Czy nie lepiej wszystko sprawdzić, jak przystaje poważnemu profesorowi?

Trzeba się cieszyć, że SLD – ustami europosłanki Senyszyn – zainteresowany jest wyplenieniem obrzydliwości pedofilii pośród duchowieństwa. Ale dlaczego jedynie pośród duchowieństwa? Czyżby pośród innych środowisk pedofilia była czymś wskazanym, salonowym i zalecanym? Ufam, że przedstawiciele SLD przyczynią się do zwołania okrągłego stołu poszerzonego o wszystkie grupy społeczne dla zwalczania pedofilii. Gdyby europosłanka przyczyniła się do tego, wówczas społeczeństwo doceniłoby inicjatywę, wzrost uznania by podskoczył i zbyteczną sprawą byłoby happeningowe przywiązywanie się do psiej budy na rynku krakowskim. Wówczas walka o uznanie byłaby zbyteczna.

Posłance Senyszyn wtórował Włodzimierz Czarzasty, który zarzucał kardynałowi Dziwiszowi, że nie zdaje egzaminu, a wiele się po nim spodziewano. Abstrahuję od subiektywnych odczuć szefa "Ordynackiej", gdyż jest to kwestia indywidualnych ocen, do których każdy ma prawo. Ale język, styl i poziom rodem z czasów PZPR.

Oddano mniej, niż ukradziono

Za nim w ślady poszedł poseł Sławomir Kopyciński z SLD, który pozywał do sądu sekretarza Episkopatu Polski "pana biskupa Budzika" za rzekome podważenie jego kompetencji, a na swojej stronie internetowej zamieścił stwierdzenia myślicielki z "Faktów i Mitów", że Kościół w Polsce dokonał IV rozbioru Polski. Lekceważąc biskupa, wykazał się nie tylko brakiem kultury osobistej – gdyż w krajach Europy Zachodniej, w Ameryce i nawet w Afryce na księdza mówią ksiądz – ale umieszczając teksty z brukowej prasy o rozbiorach Polski, promuje rozmijanie się z historią. Powszechnie bowiem jest sprawą wiadomą, że IV rozbiór Polski został dokonany za sprawą Sowietów i przy pomocy polskich komunistów.

Domagając się likwidacji Funduszu Kościelnego, zapomniał poseł, że fundusz ten dotyczy wszystkich wyznań i związków wyznaniowych jako rekompensata za znacjonalizowane mienie. Na ten cel przeznaczono w tym roku około 0,03 proc. całej kwoty budżetu państwa. Wiele dóbr nie da się już oddać, więc stworzony fundusz czynił zadość nacjonalizacji kościelnego majątku.

Czyżby poseł Kopyciński zapomniał, że z funduszu korzystają także takie związki wyznaniowe, które powstały niedawno i państwo nie ma wobec nich żadnych zobowiązań majątkowych? Dlaczego w tej sprawie poseł nie grzmi?

W niedalekiej przeszłości podobnym błyskiem inteligencji – co opisywał zmarły abp Życiński – tryskali inni przedstawiciele partii ubogich i poszkodowanych, jak – Ryszard Gibuła, senator SLD i Cezary Wawrzyniak, radny ostródzki SLD. Ten pierwszy twierdził, że w kościołach dokonuje się "godna potępienia apoteoza wina dokonywana przez tysiące funkcjonariuszy Kościoła katolickiego", a ten drugi nieco później zauważył, że stosowanie wina do celów liturgicznych prowadzi do alkoholizmu społeczeństwa.

W zakresie działań Komisji Majątkowej zagrabione mienie w postaci budynków oddawano w stanie totalnej dewastacji. Oczywiście należy się w pełni zgodzić, że wszelkie przekręty w działalności powinny być – o czym już wspominałem w książce "Bitwa o Kościół" – napiętnowane i sądownie osądzone. Aferzystów trzeba ścigać dla dobra Kościoła i państwa.

Piszę to dlatego, iż taki jest wymóg moralności i wielu księży pracujących w terenie niesłusznie cierpi z powodu afer pojedynczych osób! W tym wypadku nie jest to atak na Kościół, lecz na brudne pieniądze w Kościele. Prawo musi obowiązywać wszystkich, w przeciwnym razie staje się bezprawiem.

Jednocześnie to, co zostało ukradzione przez komunistów, powinno być zwrócone. Choć oddano zdecydowanie mniej, niż ukradziono, to trzeba podkreślić, że łatwiej się państwu komunistycznemu kradło, a jakże trudno jego spadkobiercom ująć się za realizacją wymogu sprawiedliwości.

Szczytowym wzorcem nowego stylu postkomunistów była demonstracja intelektualna nazywająca Jana Pawła II "prymitywnym wikarym z Niegowici". Można więc zauważyć, że znamienną cechą wielu postaw lewicowych fundamentalistów jest pełna kompleksów niechęć do wszystkiego, co związane z religią i Kościołem rzymskokatolickim.

Najśmieszniejsze jest to, że wielu ludzi z formacji SLD na pewnym etapie broniło socjalizmu jak wolności, a dziś jako rzecznicy bronią twórców stanu wojennego i handlują informacjami o błocie. Nie dziwi nic, gdyż na każdym etapie dziejów – jak pisał abp Józef Życiński – pojawiają się ludzie, "którzy uprawiają prostytucję intelektualną".

Promotorzy bełkotu

Tymczasem nie można gwałcić umysłu, gdyż społeczeństwo potrzebuje prawdziwej mądrości, której na dłuższą metę żadnym falsyfikatem zastąpić się nie da. Chodzi o to, że człowiek potrzebuje nade wszystko sensu, a nie promotorów bezmyślnego bełkotu. Nieprzypadkowo więc Winston Churchill stwierdził, że "jeśli młody człowiek nie jest socjalistą przed trzydziestką, to dzieje się coś niedobrego w jego sercu. Jeśli pozostaje socjalistą po trzydziestce, to dzieje się coś niedobrego w jego głowie".

Na koniec warto dodać, że nie byłoby powszechnego krzyku i ubarwiania rzeczywistości, gdyby wszystkie elementy słusznej sprawy były wyraźnie klarowne. Chodzi o to, że Kościół chroni wartości, a wartości chronią Kościół, gdy są realizowane.

Autor jest rzecznikiem prasowym archidiecezji krakowskiej, konsultorem Rady do spraw Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski i wykładowcą nauki społecznej i dziennikarstwa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Tytuł tekstu pochodzi od autora

źródło: Rzeczpospolita 09.03.2011

 


© 2009 www.parafia.lubartow.pl