Usłyszymy dzisiaj bardzo znaną nam przypowieść o panna rozsądnych i nieroztropnych. Oblubieniec w tej przypowieści to przychodzący Pan, olej w lampach – to łaska, wiara, czujność, wewnętrzna gotowość na spotkanie z Chrystusem, wreszcie czekające na pana młodego panny symbolizują każdego z nas. Scena opisanej przypowieści dotyka naszego codziennego funkcjonowania jako uczniów Chrystusa. Roztropność jawi się nam jako jedna z cnót kardynalnych, oznaczająca „zdolność przewidywania skutków swoich działań, ale też mądrość dobierania odpowiednich środków służących osiąganiu stawianych sobie celów”, bez której trudno osiągnąć świętość. Dlatego ważnym aspektem naszego życia jest przygotowanie na przyjście Oblubieńca, którego nierozsądnym pannom zabrakło. A symbolem tego przygotowania jest zapas oliwy. Zapraszamy na niedzielne spotkanie z naszym „Oblubieńcem”!
Początek listopada to czas, w którym w sposób szczególny chcemy pamiętać o naszych zmarłych i pamiętamy o nich – modląc się za nich, sprzątając groby, zanosząc kwiaty na cmentarz czy w końcu zyskując odpusty zupełne i ofiarowując je za naszych bliskich zmarłych. Ale to jest tylko jeden wymiar tych listopadowych dni. Drugi wymiar to przypomnienie o tym, że życie wieczne, o które prosimy dla zmarłych, stanie się kiedyś udziałem każdego z nas. Nie znamy dnia ani godziny, w których przyjdzie nam stanąć przed Bogiem i zdać sprawę z tego, jak bardzo byliśmy otwarci na bezgraniczną miłość Boga do każdego z nas i jak bardzo ta miłość kierowała naszym postępowaniem wobec naszych bliźnich. Nikt z nas nie wie, tak naprawdę, ile czasu zostało na nadrobienie wszelkich zaległości w tym względzie, na naprawienie popełnionych błędów, na zmianę swojego życia – jeśli to konieczne…
I w dzisiejszej Ewangelii Jezus właśnie o tym nam przypomina, posługując się słowami przypowieści o pannach rozsądnych i „nieroztropnych” – jak to łagodnie ujęli tłumacze Biblii. Tłem tej opowieści jest zwyczaj obowiązujący w starożytnym Izraelu, związany z zaślubinami. Wyglądały one w ten sposób, że najpierw załatwiano wszelkie formalności – w tym przede wszystkim te finansowe – po dokonaniu których zawierano już sam akt prawny. Od tego momentu młodzi uchodzili już wśród społeczności za małżonków, chociaż nie zamieszkiwali jeszcze razem. Do tego konieczna była ceremonia weselna, która odbywała się mniej więcej po roku. Było to takie wesele, jakie znamy chociażby z opisu cudu dokonanego przez Jezusa w Kanie Galilejskiej, zawartego w Ewangelii św. Jana. Pierwszym obrzędem całej tej ceremonii weselnej było właśnie przeprowadzenie panny młodej z domu rodzinnego do domu męża, gdzie odbywała się uczta. Kobieta więc wraz ze swoimi druhnami oczekiwała na oblubieńca, który mógł nadejść w każdej chwili – czuwała, by być gotową. Tego rodzaju celebracje nie są obecne w naszej kulturze, dlatego też ta przypowieść nie do końca jest przez nas rozumiana i często odczytuje się ją jako całkowicie fikcyjną bajkę.
Jednak najważniejsze przesłanie płynące z dzisiejszej Ewangelii dotyczy właśnie owego czuwania, owej gotowości na przyjście Pana Młodego, czyli Chrystusa, który wychodzi na spotkanie swojej oblubienicy, czyli Kościoła. Samo oczekiwanie to jedno, ale równie ważne jest odpowiednie przygotowanie, czego wzorem są owe panny rozsądne, które zawczasu zadbały o to, by niczego nie zabrakło, by Pan Młody nie zaskoczył ich swoim nagłym przybyciem, by te lampy trzymane w dłoniach wciąż płonęły pełnym światłem – i to jest nasze zadanie jako wspólnoty ludzi ochrzczonych. Panna młoda z dzisiejszej przypowieści, oczekująca wraz z druhnami na nadejście Oblubieńca, to my – Kościół oczekujący na powtórne przyjście Chrystusa.
Ale chrześcijańska czujność, do której jesteśmy dziś zachęcani, nie ma być strachem, niepewnością ani też biernym oczekiwaniem na przyjście Chrystusa. Św. Augustyn opisuje ją jako czuwanie sercem, wiarą, nadzieją, miłością i dobrymi uczynkami. Nasza czujność ma zatem polegać na przeżywaniu swojego życia w jedności z Chrystusem, umacnianej przez modlitwę i sakramenty – przede wszystkim sakrament pokuty i pojednania oraz Eucharystię. A taka czujność ma nas oczywiście prowadzić do czynów miłości względem naszych bliźnich. Jak mówił papież Franciszek, odnosząc się do tego fragmentu Ewangelii: „Musimy być przygotowani na spotkanie z Jezusem. Nie tylko na spotkanie ostateczne, ale także na małe i wielkie spotkania każdego dnia – w perspektywie tamtego spotkania. Nie wystarczy do tego lampa wiary, potrzebna jest również oliwa miłości i dobrych uczynków” (rozważania przed modlitwą Anioł Pański, 8 listopada 2020 roku). Tylko taki sposób oczekiwania na przyjście Jezusa, oczekiwania, które nie jest jedynie biernym czekaniem na to, co się wydarzy, może sprawić, że zostaniemy wprowadzeni na miejsce wiecznej uczty w niebie.
Tym, co nie pozwala nam na aktywne oczekiwanie, jest brak roztropności, przejawiający się przede wszystkim w duchowym lenistwie, braku wytrwałości w modlitwie oraz braku jakichkolwiek chęci do przezwyciężania własnych słabości. A to z kolei prowadzi nas właśnie do tego, że zamiast miłości względem bliźnich, często zwycięża w nas nienawiść – czasem niczym nieuzasadniona. Kościół przypomina nam, że każdy człowiek jest stworzony na obraz Boga i w każdym mamy rozpoznawać bliźniego, którego Chrystus powierza naszej miłości – nieważne, skąd pochodzi, jakim językiem mówi i jak układa sobie swoje życie (zob. Dykasteria Nauki Wiary, Dignitas infinita, nr 64, 66). Stąd zachęta płynąca z dzisiejszych czytań, by nie ustawać w modlitwie o mądrość – nie mądrość z takich czy innych podręczników, choćby najlepszych, ale o mądrość Bożą, mądrość, która sprawi, że w każdym spotkanym człowieku widzieć będziemy Chrystusa, a wówczas spotkanie z Chrystusem, jakie wcześniej czy później czeka każdego z nas, nie będzie dla nas przerażającą perspektywą, lecz raczej pełnym radości i nadziei powrotem do domu Ojca.
„Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie…”. Niech udział w Eucharystii umacnia naszą nadzieję, że w owej chwili ostatniej nie okażemy się pannami nieroztropnymi, dla których zabraknie miejsca na uczcie Chrystusa. Amen.
O. Arkadiusz Buszka CSsR