Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

Wola Lisowska - godz. 900

Czytania na dziś
 
A co ślub zmieni w moim życiu?
22-10-2010 19:21 • Ks. Stanisław Rząsa

A co ślub zmieni w moim życiu? - Gość Niedzielny z 23.X.2010
ks. Tomasz Horak, proboszcz parafii Nowy Świętów

Myśl: Chociaż świat i życie są darem Stwórcy, to istnieją jeszcze inne, większe, sięgające wieczności, dary Boga

Heńka spotkałem w Jaworzynce (oczywiście Tatry), nie widzieliśmy się dawno. Pogadaliśmy trochę. Przyszła do niego młoda kobieta, prosząc o chrzest dziecka. Nie znał jej, pyta więc o ojca. Z odpowiedzi zrodziło się kolejne pytanie – o „jakiś” ślub. O jakiś zapytał, bo domyślił się, że są to ludzie niczym – prócz dziecka – nie związani. Tak w istocie było. A może nawet mniej. Mniej? Tak, mniej. Bo pierwszym poziomem mówienia o małżeństwie jest związek naturalny. Czyli mężczyzna i kobieta żyjący razem bez żadnych zobowiązań prawnych. Razem. A jeśli jedno tu, a drugie całkiem gdzie indziej? Może to być sytuacja tymczasowa, ale dziecko tymczasowe nie jest. Dlatego to „mniej”. Druga płaszczyzna – to związek prawa cywilnego. Trzecia – małżeństwo sakramentalne.

A to dokonuje się we wspólnocie Kościoła i według jego praw. I właśnie do tego Heniek zaczął przekonywać ową młodą mamę. Bezskutecznie. Aż w końcu wypaliła: „A co ślub zmieni w moim życiu?”. I co odpowiedziałeś? „Dokładnie tyle, ile chrzest ma zmienić w życiu pani syna”. To nie jest żonglowanie słowami. Te słowa ujmują istotę sprawy. A cały kłopot w tym, że Heniek i owa parafianka myślą dwoma różnymi „językami”. Owszem, oboje używają polskich słów, ale wypowiadane przez nich zdania mają w świadomości każdego z nich inne znaczenie. W efekcie ich myśli rozmijają się. Nie ma możliwości porozumienia. Dlatego wtedy stanęło na niczym, choć sprawa miała dalszy ciąg, ale to już inny temat.

A chrzest i ślub (mam na myśli sakramentalny) zmieniają w życiu człowieka wszystko. Bo chociaż świat i życie są darem Stwórcy, to istnieją jeszcze inne, większe, sięgające wieczności, dary Boga. Zarówno chrzest, którego domagała się dla dziecka owa kobieta, jak i ślub, którego domagał się ksiądz, otwierają drogę do tych wielkich Bożych darów. Tyle że ona tych darów nie widziała. Językiem katechizmu wypada to nazwać brakiem wiary – jako że wiara jest widzeniem niewidzialnego. Ktoś powie: ale przecież przyszła prosić o chrzest dziecka. To prawda. A jednak postawiła pytanie, które może oznaczać brak wiary. A może tylko nie zrozumiała wymowy swojego pytania? – zaoponujesz. Możliwe.

Nie zrozumiała, bo nie rozumie języka wiary. Nie rozumiejąc – nie jest w stanie pojąć wymagań płynących z darów Boga. I to jest trudność coraz częściej wracająca w duszpasterstwie – nie tyle sama sprawa ślubu, co właśnie problem nieznajomości języka wiary przez ludzi, którzy formalnie do Kościoła należą. Jak ten brak nadrobić? Trudny to problem. O tyle trudniejszy, że wszyscy – także wierzący – są bombardowani wypowiedziami dziennikarzy, którym język wiary jest zupełnie obcy. A szkolna nauka religii wydaje się pod tym względem mało skuteczna.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl