Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

 

Czytania na dziś
 
Ordynariat na celowniku
27-02-2012 18:26 • Ks. Stanisław Rząsa

Ordynariat na celowniku

 

To już nie delikatna sugestia, ale realna groźba zrujnowania przez obecne władze z takim trudem odbudowanego po czasach komunizmu duszpasterstwa wojskowego w Polsce. Premier Tusk mówi wprost, że liczba kapelanów jest rzekomo nieadekwatnie duża do rzeczywistych potrzeb wojska i że jest to "dość kosztowny wydatek" dla MON. - Tak zdobyte oszczędności nie wystarczą nawet na zakup jednego czołgu - ripostuje ks. bp Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego, zwracając uwagę, że ucierpi na tym nie tylko kadra zawodowa, ale rodziny żołnierzy czy kombatanci.

Wypowiedzi szefa rządu choćby z ostatnich dni nie pozostawiają złudzeń - władze postanowiły propagandowo pokazać Polakom, jak to można "zaoszczędzić" na Kościele. Na celowniku znalazł się m.in. Ordynariat Polowy Wojska Polskiego, w którym rzekomo są "setki kapelanów" i których liczbę premier chce zredukować o połowę. W rzeczywistości Wojsko Polskie ma obecnie niespełna 150 kapelanów, a dalsze ich ograniczanie - jak podkreśla w wywiadzie dla KAI ks. bp Józef Guzdek, uniemożliwi regularną posługę nie tylko żołnierzom zawodowym, ale także ich rodzinom, chorym w szpitalach wojskowych, podchorążym w szkołach oficerskich, emerytom, rencistom oraz kombatantom. Bo nie chodzi tutaj jedynie o blisko 100-tysięczną liczbę żołnierzy zawodowych. Pole działalności duszpasterskiej w wojsku obecnie się poszerzyło i nie ogranicza się do przysłowiowej zakrystii, jak zauważa ordynariusz polowy WP. Obecnie kapelan jest wszędzie tam, gdzie żołnierz pełni służbę, a duszpasterską opieką objęte zostały także rodziny wojskowych oraz liczne grupy kombatantów i emerytów.
Co ciekawe, Tuskowi nie przeszkadza np. to, że w wojsku zatrudnionych jest ok. 350 psychologów, a ostatnio - przy okazji dramatu żołnierza znalezionego w górach - pojawiły się nawet głosy o powiększeniu tej liczby. A może o to chodzi? Psycholog zamiast kapelana? Biskup polowy nie ma wątpliwości, że w wojsku tak jak potrzebny jest psycholog, tak potrzebny jest również kapłan. - Spotykam się często ze słowami wdzięczności za posługę kapelanów w kraju i na misjach. Podczas wizyty w jednym z garnizonów doświadczony pułkownik powiedział mi: - Księże biskupie, w sercu noszę dozgonną wdzięczność wobec Kościoła. Mój syn, który służył w Iraku, doznał wielkiej traumy. Po powrocie do Ojczyzny nie mógł powrócić do normalnego życia w rodzinie. Pomógł mu w tym kapelan. Błagam, proszę, aby kapelani służyli w armii, są tam niezwykle potrzebni - mówi ks. bp Guzdek.
Takie argumenty nie trafiają do rządzących. Nie trafiają również fakty, że w ramach restrukturyzacji polskiej armii także ordynariat polowy się zmienia. W latach 2011-2012 zostało zniesionych już siedem dekanatów wojskowych, zlikwidowano również dwie parafie, odeszło kilkunastu kapelanów. Rzecznik prasowy OP WP ks. płk Zbigniew Kępa w specjalnym komunikacie stwierdził wprost: "Dalsza likwidacja etatów będzie oznaczać zamykanie kościołów garnizonowych i pozbawi systematycznej opieki duszpasterskiej środowisko wojskowe". -Ordynariat Polowy nie jest dodatkiem do armii, ale jej integralną częścią - mówi ks. bp Józef Guzdek. Zauważa jednocześnie, że troska o wymiar duchowy życia żołnierzy, o ich morale, o właściwą motywację są nie mniej ważne od zabezpieczenia logistycznego. - Można mieć dużą i dobrze wyspecjalizowaną armię, ale sparaliżowaną poczuciem bezsensu podejmowanych działań i brakiem woli poświęcenia sił, a nawet życia Ojczyźnie - dodaje.
Statut ordynariatu jasno precyzuje zobowiązanie kapelanów do troski duszpasterskiej nie tylko wobec żołnierzy na misjach, ale także w kraju, w szpitalach wojskowych, na uczelniach, w jednostkach lub instytucjach wojskowych, tam, gdzie są też pracownicy cywilni. Opieką kapelanów wojskowych powinni być objęci szczególnie "współmałżonkowie, dzieci żołnierzy, ale i krewni zamieszkujący z żołnierzami czynnymi". - Takie duszpasterstwo jest bardzo potrzebne, jest specyficznym rodzajem duszpasterstwa, którego bardzo potrzebują również rodziny wojskowych - mówi pani Bogumiła z Radomia, której mąż i ojciec służą w wojsku. Kapelani znają realia życia i środowiska, mają czas dla wojskowych i ich bliskich, prowadzą modlitwy, uroczystości świąteczne, patriotyczno-religijne, przygotowują do sakramentów, organizują spotkania z psychologami, poprzez Caritas ordynariatu organizują wypoczynek dzieciom żołnierzy, spotkania dla kombatantów i emerytów, ale towarzyszą też w tych trudnych momentach, pomagają zrozumieć chwile rozłąki czy śmierć żołnierza. Pozostaje więc pytanie, czy na potrzeby duchowe będą mogli odpowiedzieć kapłani posługujący w parafiach diecezjalnych?

Agnieszka Gracz

Komentarz

Ciekawa to sprawiedliwość

 Kościół w Polsce jest instytucją narodową, depozytariuszem wartości i uderzenie w Kościół jest skandaliczne i szkodzące naszemu krajowi, stwierdził prezes PiS Jarosław Kaczyński. Zwracając uwagę na ostatnie ataki na Kościół, biskupów i wiarę zwykłych ludzi, ocenił, że przypomina to najgorsze czasy PRL z okresu Władysława Gomułki. Na reakcję szefa rządu nie trzeba było długo czekać. Tusk zapewnił, że ataku na Kościół nie ma, jest rzekomo problem "z finansowaniem z kieszeni podatnika Kościoła w taki sposób, w jaki nie powinno się tego robić". I grzmiał dalej, że "nie może być żadnej świętej krowy". Istnienie Funduszu Kościelnego, z którego opłacane są składki na ubezpieczenia części duchownych, przyporządkował do "przywilejów grupowych", których powinno być coraz mniej.
W tym miejscu postawić trzeba pytanie, jaki to przywilej ma Kościół, jeśli korzysta np. z Funduszu Kościelnego powstałego po odebraniu mu ogromnej wartości nieruchomości? Premier zapowiada, że zmiany związane z kwestią likwidacji Funduszu Kościelnego i zmian w systemie emerytalnym, społecznym według starań rządu idą w stronę "autentycznej sprawiedliwości". Ciekawa to sprawiedliwość. Chyba nawet "lepsza" od tej "sprawiedliwości socjalistycznej"... Fundusz powstał po odebraniu w 1950 r. nieruchomości kościelnych i miał być zasilany przede wszystkim z dochodów, jakie państwo otrzymywało z zagrabionego mienia. Jeśli zatem coś się zagarnęło, a potem jakoś rekompensuje, wynagradza (choć i tak w niewystarczającym zakresie) niesprawiedliwość, krzywdę, a tym czymś właśnie jest Fundusz Kościelny, to jaki to "przywilej grupowy"? Jeśli ktoś odebrał komuś mieszkanie, a potem z wynajęcia tego mieszkania dawał jakąś małą część prawowitemu właścicielowi, to nazwać byłoby to można przywilejem czy raczej innym słowem?
Co tam afera hazardowa, katarski inwestor widmo, śledztwo smoleńskie, obciach w Chinach, cyfryzacja w wydaniu KRRiT, ustawa refundacyjna i bałagan z lekami, ACTA, rozrost biurokracji... Prawdziwe "święte krowy" są bezpieczne.
Jak słyszeć będziemy znów o likwidowaniu Funduszu Kościelnego, redukowaniu o połowę rzekomych "setek kapelanów w wojsku" (jest niecałe 150) czy innych kosztach, jakie państwo ponosi w związku z Kościołem, to pamiętajmy o jednym. To nie Kościół jest tu petentem. I chociaż finanse nie są najważniejsze, to gwoli sprawiedliwości trzeba przypomnieć, że to właśnie Kościół swą działalnością, za którą - na szczęście - nie wystawia mu rachunków, w gruncie rzeczy wyręcza państwo. Tak jest m.in. dzięki katolickiemu systemowi opieki hospicyjnej, rodzinnej, charytatywnej, pomocy bezdomnym, chorym, ubogim, dotkniętym klęskami.

Sławomir Jagodziński


© 2009 www.parafia.lubartow.pl