Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
28 niedziela zwykła 13 października
13-10-2013 11:34 • Ks. Stanisław Rząsa

Dzisiaj dwukrotnie usłyszymy, że człowiek w żaden sposób niewychowany w wierze może Boga spotkać i Go uwielbić lepiej niż ludzie o kulturze religijnej. Jednak by mogło to doprowadzić człowieka do zbawienia, potrzebuje on wytrwałości, o której mówi Święty Paweł w Liście do Tymoteusza. Apostoł znosi prześladowanie ze względu na wybranych, aby wytrwali w cierpliwości. Właśnie trwanie w wierze automatycznie przyczynia się do tworzenia kultury religijnej. Ale by ona wydała owoce, potrzeba osobistego zaangażowania w żywą relację z Bogiem. Gdy prorok Elizeusz nie chce podarków za wskazanie drogi do uzdrowienia, Syryjczyk Naaman rozumie, że oddawanie czci Bogu nie jest czymś jednorazowym i dlatego obiecuje odtąd czcić Boga nieustannie. Będąc tu kroczymy tą samą drogą.

 

Wiara, nie kalkulacja

Obraz dziesięciu trędowatych, którzy zostali uzdrowieni przez Jezusa, ich zachowanie po ewidentnym doświadczeniu cudu, prowadzi do smutnych refleksji. Przyzwyczajony do statystyk umysł w pierwszym odruchu skłonny jest do wyliczeń: jeden z dziesięciu to 10 procent. Mało to czy dużo? A co z 90 procentami? Jaki odsetek stanowili ci, w których tkwiło przekonanie, iż w gruncie rzeczy nic wielkiego się nie stało, bo przecież uzdrowienie im się należy? Wiedzieli, do kogo się zwracali, ich uprzednie wołanie: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”, nie pozostawia złudzeń. A jednak nie zrozumieli istoty wydarzenia. Dla dziewięciu z nich stało się „zwykłym darem”, tylko dla jednego – początkiem nowego życia.

Niestety, sposób przeżywania naszej relacji z Bogiem ma wiele wspólnego z wydarzeniem opisanym przez ewangelistę. Otrzymując dar, zarazem nie dostrzegamy Obdarowującego. Relacja, która ma być przede wszystkim spotkaniem osób, zaczyna ograniczać się do prezentowania listy żądań i ewentualnie pretensji i dąsów, gdy Bóg nie spełni oczekiwań. Nie potrafiąc dostrzec Jego zbawczej obecności, zamieniamy się w „braczy”, wiara zaś – w wymianę handlową. Pan Bóg wciśnięty w ciasny gorset oczekiwań nie wystarcza. Nie potrafimy (nie chcemy?) pozbyć się maniery wymagania od Niego logiki myślenia „na ludzki obraz i podobieństwo”, nawyku stawiania „dobrej nowiny” oferowanej przez świat ponad Ewangelię.

Smutny, sfrustrowany, niemy chrześcijanin nie rozumie miłości Ojca. Będzie czekał, narzekał, oczekiwał cudów. Ale ich nie będzie. Bo do tego, by ich doświadczyć, potrzebna jest wiara, nie kalkulacja.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl