Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

Wola Lisowska - godz. 900

Czytania na dziś
 
26 niedziela zwykła - 25 września
25-09-2016 11:09 • Ks. Stanisław Rząsa

Myśl wyrażona w dzisiejszych czytaniach odnosi się do kwestii posiadania dóbr materialnych. Od zarania dziejów był to poważny i częsty problem. Jak usłyszymy w czytanej dziś Księdze Proroka Amosa, a więc już w VIII wieku przed Chrystusem, bogactwo nie przynosiło ludziom szczęścia. Chrystus wiedział, że ludzi, wśród których żył na ziemi, również dotykał ten problem. Dlatego opowiedział im przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Nadmierna chęć wzbogacenia się i życia w dobrobycie rozpala też wyobraźnię ludzi XXI wieku, stąd problem ten wciąż jest aktualny. Dlatego warto podjąć refleksję nad wskazaniami, których udzielił Święty Paweł w Liście do Tymoteusza.

Przyjmijmy słowo Boże do naszych serc i starajmy się według niego żyć.

 

Mocny i trudny fragment Ewangelii daje nam Jezus na ten dzisiejszy dzień. Można sobie wyobrazić sytuację, że fragment ten słyszy ktoś dobrze radzący sobie w życiu, zamożny, ale niewierzący. Co przychodzi mu na myśl:
    Cóż to za Bóg? Czy mam szansę dostać się do nieba, skoro trafiają tam tylko biedni i poobijani przez życie?
 
Można by tu przywoływać i inne fragmenty ewangeliczne:
    bogatemu trudno jest wejść do Królestwa Bożego…,
    bogaty młodzieniec, który ma wiele posiadłości, pytający, co ma uczynić, aby osiągnąć życie wieczne,
i wiele innych fragmentów gdzie Jezus odnosi się do tematu bogactwa.
 
Posiadanie bogactwa, posiadłości zdobytych na tym świecie (na które człowiek uczciwie zapracował), nie jest niczym złym. Jezus, używając takich obrazów w swoich przypowieściach, nie tyle krytykuje bogactwo, możliwość posiadania dóbr tego świata, ale wskazuje raczej, co dzieje się z człowiekiem, który źle nimi dysponuje i rozporządza. Świadomość posiadanych dóbr, świadomość swojej zamożności i związanej z tym niezależności od innych ludzi może z człowieka uczynić stworzenie nastawione tylko i wyłącznie na posiadanie i to coraz więcej i więcej. Ale to nie wszystko. Może również z człowieka uczynić „nie-człowieka”, który nikogo oprócz siebie i tego, co posiada, nie będzie widział. Drugi człowiek nie będzie miał dla niego większej wartości..., no chyba, że będzie postrzegany jako „okazja” do tego, by na nim jeszcze więcej zyskać, dorobić się, ewentualnie pokazać się…, niech podziwiają.
 
Czytając te słowa, pewnie pomyślisz sobie: Ale ma gość wyobraźnię! Owszem, ale popatrz na świat, w którym żyjemy i Ty i ja, ludzie XXI wieku. Wydaje się, że przyszło nam żyć w czasach dostatku i niesamowitych możliwości. Świat tak bardzo kolorowy, prawie że idealny, bo tak jest przedstawiany przez specjalistów od marketingu i sprzedaży. Zadaj sobie pytanie: jaką wartość posiadasz dziś jako człowiek, jako osoba? Nie patrz na siebie przez pryzmat tego, jakie masz wykształcenie, ile posiadasz, do czego w swoim życiu doszedłeś. Ale spójrz na siebie przez pryzmat czegoś bardziej podstawowego – wartości, jaką jest osoba ludzka…
 
Jezus, przyjmując postać ludzką, wchodzi w ten świat bardzo niepostrzeżenie, „ubogo”. Dlaczego? Z jednej strony, aby pokazać bliskość człowiekowi, ale z drugiej strony, aby podkreślić wartość człowieka jako osoby. Aby podkreślić, że w Jego oczach każdy jest ważny i każdy ma swoją wartość. A idąc do ubogich zwraca oczy bogatych na prawdziwe bogactwo i wartość, jaką ma właśnie człowiek – nie rzecz, ale osoba ludzka.
 
Scena sprzed dwóch tysięcy lat, ale jakże aktualna na dziś. Zejdź z „wygodnej kanapy życia”, wyjdź na ulice swojej miejscowości, a zobaczysz i zrozumiesz, o czym Jezus dziś mówi i do mnie i do ciebie.

Mocny i trudny fragment Ewangelii daje nam Jezus na ten dzisiejszy dzień. Można sobie wyobrazić sytuację, że fragment ten słyszy ktoś dobrze radzący sobie w życiu, zamożny, ale niewierzący. Co przychodzi mu na myśl:
    Cóż to za Bóg? Czy mam szansę dostać się do nieba, skoro trafiają tam tylko biedni i poobijani przez życie?
 
Można by tu przywoływać i inne fragmenty ewangeliczne:
    bogatemu trudno jest wejść do Królestwa Bożego…,
    bogaty młodzieniec, który ma wiele posiadłości, pytający, co ma uczynić, aby osiągnąć życie wieczne,
i wiele innych fragmentów gdzie Jezus odnosi się do tematu bogactwa.
 
Posiadanie bogactwa, posiadłości zdobytych na tym świecie (na które człowiek uczciwie zapracował), nie jest niczym złym. Jezus, używając takich obrazów w swoich przypowieściach, nie tyle krytykuje bogactwo, możliwość posiadania dóbr tego świata, ale wskazuje raczej, co dzieje się z człowiekiem, który źle nimi dysponuje i rozporządza. Świadomość posiadanych dóbr, świadomość swojej zamożności i związanej z tym niezależności od innych ludzi może z człowieka uczynić stworzenie nastawione tylko i wyłącznie na posiadanie i to coraz więcej i więcej. Ale to nie wszystko. Może również z człowieka uczynić „nie-człowieka”, który nikogo oprócz siebie i tego, co posiada, nie będzie widział. Drugi człowiek nie będzie miał dla niego większej wartości..., no chyba, że będzie postrzegany jako „okazja” do tego, by na nim jeszcze więcej zyskać, dorobić się, ewentualnie pokazać się…, niech podziwiają.
 
Czytając te słowa, pewnie pomyślisz sobie: Ale ma gość wyobraźnię! Owszem, ale popatrz na świat, w którym żyjemy i Ty i ja, ludzie XXI wieku. Wydaje się, że przyszło nam żyć w czasach dostatku i niesamowitych możliwości. Świat tak bardzo kolorowy, prawie że idealny, bo tak jest przedstawiany przez specjalistów od marketingu i sprzedaży. Zadaj sobie pytanie: jaką wartość posiadasz dziś jako człowiek, jako osoba? Nie patrz na siebie przez pryzmat tego, jakie masz wykształcenie, ile posiadasz, do czego w swoim życiu doszedłeś. Ale spójrz na siebie przez pryzmat czegoś bardziej podstawowego – wartości, jaką jest osoba ludzka…
 
Jezus, przyjmując postać ludzką, wchodzi w ten świat bardzo niepostrzeżenie, „ubogo”. Dlaczego? Z jednej strony, aby pokazać bliskość człowiekowi, ale z drugiej strony, aby podkreślić wartość człowieka jako osoby. Aby podkreślić, że w Jego oczach każdy jest ważny i każdy ma swoją wartość. A idąc do ubogich zwraca oczy bogatych na prawdziwe bogactwo i wartość, jaką ma właśnie człowiek – nie rzecz, ale osoba ludzka.
 
Scena sprzed dwóch tysięcy lat, ale jakże aktualna na dziś. Zejdź z „wygodnej kanapy życia”, wyjdź na ulice swojej miejscowości, a zobaczysz i zrozumiesz, o czym Jezus dziś mówi i do mnie i do ciebie.

 


© 2009 www.parafia.lubartow.pl