Ojcowie KapucyniParafia WniebowstąpieniaParafia Matki Bożej Nieustającej PomocyParafia Św. AnnyStrona Główna
Niedzielne Msze Święte
Parafia Świętej Anny

7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 15.00, 18.00

Parafia Matki Bożej

700, 900, 1030, 1200,
1315, 1800

Parafia Wniebowstąpienia

730, 1030, 1200, 1700

W Brzezinach - godz. 900

Wola Lisowska - godz. 900

Czytania na dziś
 
Nastolatka w niebie - Gość Niedzielny
02-10-2010 12:57 • Ks. Stanisław Rząsa

Włochy. Siedemnastoletnia Chiara Badano grała w tenisa, gdy nagle przewróciła się i poczuła silny ból. Diagnoza lekarska była jednoznaczna: to rak kości. Z wieloma przerzutami. Pogodna włoska nastolatka nie załamała się. – To dla Ciebie, Jezu – usłyszeli najbliżsi. Właśnie została wyniesiona na ołtarze.

Beatyfikacji Chiary w sanktuarium Matki Bożej Miłości pod Rzymem dokonał w imieniu papieża prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Angelo Amato. Chiara Badano urodziła się 29 października 1971 r. w miasteczku Sassello w Ligurii na północy Włoch jako jedyne, wyczekiwane przez 11 lat dziecko. Wzrastała w atmosferze głębokiej miłości i żywej wiary. Jako dziewięcioletnia dziewczynka zetknęła się z Ruchem Focolari.

Po trzech latach formacyjnych spotkań we wspólnocie napisała do założycielki Ruchu Chiary Lubich: „Odkryłam, że Jezus opuszczony jest kluczem do jedności z Bogiem i chcę Go wybrać jako mojego jedynego Umiłowanego i przygotować się na Jego przyjście. Wybierać Go!”. Niezwykłe dojrzała deklaracja nastolatki bardzo poruszyła jej starszą imienniczkę. I choć nigdy się nie spotkały, przez wiele lat utrzymywały kontakt listowny. Założycielka Ruchu Focolari nazwała dziewczynę „jasnym światłem” (Chiara Luce).

Jaka była wyniesiona na ołtarze dziewczyna? – Normalna – uśmiechają się jej znajomi. – Lubiła tańczyć, śpiewać, grać w tenisa. Kochała morze. Była wysportowana. Przepadała za spotkaniami z przyjaciółmi przy kawie, sprzeczała się z rodzicami o wieczorne wyjścia z domu. Przekazywała swe pieniądze potrzebującym dzieciom w Afryce, marząc, by kiedyś wyjechać jako lekarka na misje. Jako siedemnastolatka podczas gry w tenisa odczuła ostry ból ramienia. Był to początek śmiertelnej choroby nowotworowej. „Choroba przyszła w odpowiedniej chwili, ponieważ zaczęłam się gubić. (…) Nie potraficie sobie wyobrazić, jaki mam dzisiaj kontakt z Bogiem… Tę chorobę Jezus dał mi w odpowiedniej chwili, zesłał mi ją, abym na nowo Go odnalazła" – notowała w swym dzienniku.

Nie utraciła radości życia. Jej matka tak wspomina pierwszy powrót Chiary ze szpitala: – Spojrzałam na jej twarz i dostrzegłam, że całe cierpienie, walkę, jaką prowadziła, przemieniła w mówione Jezusowi „tak”. Przed śmiercią wyraziła zgodę na użycie jej rogówek do przeszczepów. Tylko one się do tego nadawały, bo nie były dotknięte przerzutami raka. Przykuta do łóżka dziewczyna wyznała zaskoczonym rodzicom: „Gdybym miała wybór pomiędzy chodzeniem a pójściem do raju, nie wahałabym się, wybrałabym raj!”. Jej agonia trwała siedem miesięcy. Zmarła 7 października 1990 r. Miała niecałe 19 lat. Przed śmiercią najbliżsi nie słyszeli z jej ust słów skargi. Tylko jedno wielkie błogosławieństwo.


© 2009 www.parafia.lubartow.pl